156 dzisiejszego

Lalka dla odważnych

Mincel i S.", ciągnął mnie w odpowiednim kierunku za ogon tego ubrania”. Na łożu śmierci pożegnał syna słowami: „Pamiętaj!. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. Rano zazwyczaj klientami byli służący albo biedacy.Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie własną dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”. Cały sekret polega na tym, żem miał bogatego wspólnika i że kontentowałem się cztery i 5 razy mniejszym profitem niż inni. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, niemniej jednak ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani nawet iskry oczekiwań. Pan Ignacy otrzymał od Stacha lokal przy nowym sklepie, w którym zainstalował zgromadzone poprzez lata przez subiekta bibeloty powiązane z francuskim rodem cesarskim. Za parę dni do Lasku Bolońskiego zajechały powozy. Była zawiedziona. Łęcki zaproponował, że odda resztę pieniędzy pozostałych po spłaceniu długów, ze sprzedaży kamienicy (dwadzieścia procent) Wokulskiemu na procent. Zaszedł jeszcze do sklepu, gdzie okazało się, że inkasent Oberman zgubił ponad czterysta rubli, które należały do korporacji Wokulskiego. Na biurku ujrzał dwa listy, jeden od magdalenek chwalących skierowaną po Wielkanocy dziewczynę, a drugi od Marianny.

W istocie baron nie był chory tylko zły na nachodzących go komorników. Na inne uczucia mogła liczyć Małgorzata Mincell, która w większości wypadków zapraszała najpierw Ignacego i Stacha do siebie na herbatę, aby po pewnym czasie ograniczyć zaproszenie wyłącznie dla tego drugiego. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Minclowa też chodziła nie dobra. Odezwał się dopiero po dwóch latach pisząc, że jest w Irkucku. Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak trudno jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. W przypływie myśli na temat Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. Z powodu tych chorych pomysłu coraz w bardzo wielu przypadkach smutki topił w alkoholu. Po paru dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas oczekiwania na konie. Gdy wraz z prezesową robił codzienny przegląd stodół, obór i inwentarza, po raz pierwszy spotkał otyłych parobków i porządne czworaki. W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). Gdy Stanisław znalazł proboszcza, który zgodził się na zlokalizowanie pamiątkowego napisu na zamkowym kamieniu i polecił człowieka, który go wykona, bohater poznał miejscowego rzemieślnika – Węgiełka. Bohater natomiast nadal idealizował swą wybrankę, pomimo iż cały czas nie otrzymał konkretnej odpowiedzi o jej zamiarach. Kobietawyraziła swą obawę o zbliżającej się tragedii, na co Julian odpowiedział, że Stanisław ze stuprocentową pewnością porzuci wszystko aby realizować się w badaniach naukowych. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Świętochowicach , a oprócz tego, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem.

[101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144] [145] [146] [147] [148] [149] [150] [151] [152] [153] [154] [155]