35340 dzieci

Lalka dla odważnych

Kupcy warszawscy , a dodatkowo okoliczna inteligencja interesowali się przyszłością galanteryjnego sklepu pod spółką J. Zajmował ponure mieszkanko z oknem wychodzącym na podwórze, z widokiem na mur stojącego naprzeciwko lokalu. O dwudziestej zamykano sklep.", ciągnął mnie w odpowiednim kierunku za ogon tego ubrania”... Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary.”.. W trakcie wizyty poznał prezesową Zasławską, która przyznała się do uczucia żywionego niegdyś do jego stryja. Wręcz pan Mraczewski odnalazł dla siebie miejsce w Moskwie – przywozi bowiem z Petersburga nowe idee, głoszące bezpodstawność bogactwa arystokratycznej warstwy społeczeństwa. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, podczas którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w mieszkania list od pani Meliton. Wyczyny Stanisława nieustająco ją zaskakiwały. Stanisław się zgodził i obiecał, że tamten zarobi na tej lokacie i że procenty od kapitału (w szczególności wysokie) będzie otrzymywał co pół roku.

Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. Wskutek niepomyślnego obrotu spraw baronowa dostała spazmów i wściekłości. Po wejściu kolejnego gościa, Henryka Szlangbauma (pracownika Wokulskiego, a syna nowego właściciela kamienicy), który oświadczył Łęckiemu, że jego ojciec może w każdej chwili odsprzedać nowy nabytek za taką samą sumę, którą na niego wydał, Łęcki się zdziwił i zamarł. Z kolei w profesorze, po rozmowach z Polakiem, wzmocniło się przekonanie o destrukcyjnym oddziaływaniu miłości. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Odnawiał dla niej swój dom, skupywał zagraniczne meble, a nawet sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Wiedział już, że panienka wychodzi za Dalskiego z litości i wyrachowania, a tak faktycznie kocha tego drugiego. Wokulski po raz 1-wszy został z ukochaną w rzeczywistości sam na sam. Niecne plotki doszły także do uszu Ignacego Rzeckiego i wywołały w starszym mężczyźnie falę przygnębienia. Któregoś dnia pan Ignacy poinformował przyjaciela o ważnej nowinie: Ludwik Stawski żył pod przybranym nazwiskiem w Algierze, wskutek czego jego żona zrezygnowała z założenia sklepu i, by uniknąć dalszego wstydu - zastanawiała się nad wyjazdem pod Częstochowę. Spod kół wyciągnął go dróżnik Wysocki, brat furmana, któremu kiedyś pomógł (na jego prośbę kolejarza przeniesiono z Częstochowy do Skierniewic). Bohater czuł się zdruzgotany i wykończony psychicznie. W końcu postanowił zrealizować swoje długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło natomiast do tego, ponieważ, pomimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku. Oglądał reprodukcje malarstwa oraz dodatkowo rozważał ucieczkę do bezpiecznej przestrzeni pracowni profesora Geista. Na początku czerwca jego obowiązki i pozycję społeczną przejął Henryk Szlangbaum. Zaczął w wielu przypadkach wychodzić do miasta, a dosłownie spotkał się z Wąsowską.

[35285] [35286] [35287] [35288] [35289] [35290] [35291] [35292] [35293] [35294] [35295] [35296] [35297] [35298] [35299] [35300] [35301] [35302] [35303] [35304] [35305] [35306] [35307] [35308] [35309] [35310] [35311] [35312] [35313] [35314] [35315] [35316] [35317] [35318] [35319] [35320] [35321] [35322] [35323] [35324] [35325] [35326] [35327] [35328] [35329] [35330] [35331] [35332] [35333] [35334] [35335] [35336] [35337] [35338] [35339]