64 dylematy

Lalka dla odważnych

Wokulski przez szkło butelek Na początku 1878 roku świat nękały masowe kłopoty.. Coraz w większości spotykał we snach zielone pola i ciemne bory, po których błąkałby się, przypominając sobie młode czasy. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, więc postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na całe lato”. Starszy pan wpoił synowi fascynację wybitnym Francuzem. Poinformował przyjaciela o osobistych planach: miał intencja rozszerzyć sklep , a oprócz tego, ażeby odciążyć Ignacego, zatrudnić dwóch subiektów. Ogarnęła go tam dziwna choroba, przejawiająca się „bólem duszy”, doskwierającym mu do tego stopnia, iż chciało mu się „wyć” z bólu. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz poprzez pełne miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy. Nie istniały różnice położeń jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się wszyscy sami Ci, te same obyczaje, te same sprzęty, a wręcz te same potrawy: zupy z wodorostów Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku albo z Morza Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata. W Wielką Środę o jedenastej rano panna Izabela z Florentyną pojechały powozem do sklepu Stanisława Wokulskiego. Chyba pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy. Skierował spersonalizowane kroki ulicą Karową w kierunku Wisły. Przez całą tę scenę małżeństwo nie zamieniło ze sobą ani słowa. Po szybkim pożegnaniu z poznanymi gośćmi wyszedł.

Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. Przywitał się i zapewnił o wygranej klaczy Sułtanki, aby nie stało się zadość zakładowi damy. Dopiero po powrocie do mieszkania przypomniała sobie, że posiada ich odwiedzić Wokulski. Wokulski przyjął takie okoliczności. Wokulski po przeczytaniu kartek, wpadł na koncepcja rozwiązania sytuacji. Z listu wynikało przy tym, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski przez lichwiarza Żyda, a dodatkowo podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Po tym zapewnieniu goście dłużnika wyszli. Z rozmowy poprzez Łęcką z kuzynem w języku angielskim, Stanisław zorientował się, iż nie zamierza wyjechać z nim do Paryża. Młodzieniec coraz w późniejszym czasie wracał z tych wizyt, a żona Mincla oszalała na jego punkcie: chodziła jak osowiała i robiła mężowi awantury z byle powodu, choćby biedak chował się przed nią na całe dnie. 5 lat po ślubie, by się odmłodzić, pani Małgorzata zaczęła się malować. Rozdział V Pod jednym dachem. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Łodzi o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki uważały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Któregoś dnia pan Ignacy poinformował przyjaciela o ważnej nowinie: Ludwik Stawski żył pod przybranym nazwiskiem w Algierze, wskutek czego jego żona zrezygnowała z założenia sklepu i, by uniknąć dalszego wstydu - zastanawiała się nad wyjazdem pod Częstochowę. Fakt przyjęcia oświadczyn poprzez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia bardzo dobra innym”. Ignacy Rzecki nie czuł się najlepiej, był zmęczony życiem, a jedyne swe nadzieje pokładał w Stachu Wokulskim i Napoleonie IV, do takiego stanu doprowadziło go odsunięcie od czynnego życia, jakim było dla niego prowadzenie sklepu (który Wokulski sprzedał Henrykowi Szlangbaumowi).

[9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63]