Lalka dla odważnych
W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Poprzez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po współcześnie dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. W sklepie prócz starego subiekta pracowało jeszcze trzech facetów. Sprzedał kalosze kontrahentowi, choćby ten za bardzo ich nie potrzebował.. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, zatem postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na całe lato”. Po chwili otworzyły się drzwi i stanął w nich Stanisław Wokulski. Nie zapomniał także o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt. Pan Tomasz bywał kiedyś wręcz na dworach: francuskim, wiedeńskim i włoskim, a poprzez jego lokal przewijała się ówczesna śmietanka towarzyska. To straszni Ci. W Wielką Środę o jedenastej rano panna Izabela z Florentyną pojechały powozem do sklepu Stanisława Wokulskiego. Co ja właśnie będę robił? czym będę żył?.. " Tyżeś to czy nie ty?. Rozdział X Pamiętnik starego subiekta.
Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami. Wokulski po przeczytaniu kartek, wpadł na myśl rozwiązania sytuacji. Ignacy Rzecki był zdziwiony zaniedbywaniem pracy przez Wokulskiego na rzecz nagłego zainteresowania teatrem (identycznie prawa się przedstawiała, jeżeli chodzi o innych subiektów i pana Obermana, nieoczekiwanych wielbicieli sztuki, którzy co wieczór także chodzili na prezentowania). Gdy ojciec się położył, zaczęła podejrzewać, iż zbliża się nieuchronnie termin jej zamążpójścia (nie brała pod uwagę Wokulskiego). Z zamieszania i prawdopodobnej awantury uratowało wszystkich przybycie Wokulskiego, który nakazał Żydom, aby o osiemnastej przyszli do niego i wtedy dostaną pieniądze. Starski wyrażał radość z planowanych wspólnych wakacji. Po wejściu służącego, proszącego w imieniu pana do gabinetu, Wokulski opuścił roześmiane towarzystwo. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (nauki angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Fachowcowi poprzedniego roku spaliło się gospodarstwo z warsztatem, a właśnie razem z matką mieszkał w ogrodowej chałupie. Poprzednio zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Pewnego dnia kuzynkę odwiedziła pani Wąsowska wraz z Julianem Ochockim. Na wieść o nowych długach męża i podejrzewając jego rychłego powrotu – zleciła Maruszewiczowi kupno nowych kapci i szlafroka. Parę dni w późniejszym czasie lokaj barona oznajmił powrót pana. Uświadomił sobie, ze nie może zostawić Warszawy. Baronowa, której powierzył misję odszukania Ludwika Stawskiego donosiła, iż mężczyznanie żyje. Rozdział XVII Relacja narratora w trzeciej osobie.
[18494] [18495] [18496] [18497] [18498] [18499] [18500] [18501] [18502] [18503] [18504] [18505] [18506] [18507] [18508] [18509] [18510] [18511] [18512] [18513] [18514] [18515] [18516] [18517] [18518] [18519] [18520] [18521] [18522] [18523] [18524] [18525] [18526] [18527] [18528] [18529] [18530] [18531] [18532] [18533] [18534] [18535] [18536] [18537] [18538] [18539] [18540] [18541] [18542] [18543] [18544] [18545] [18546] [18547] [18548]