8858 domu

Lalka dla odważnych

. Nie pozwalał sobie na to jednak zbyt w bardzo wielu sytuacjach, a jeżeli już już, to w okamgnieniu uciechy, zezłoszczony na chwilę zapomnienia, śpiesznie chował zabawki z powrotem na półki: "Głupstwo handel. wszystko pamiętaj…”. Po południu przychodzili nabywcy dużo lepiej ubrani i bardziej zamożni. Ignacy wziął klucze i obaj udali się do sklepu. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. Córka wśród kandydatów starających się o jej rękę mogła przebierać: „Wiktor Emanuel, oczarowany pięknością jego córki, zaszczycał go własną przyjaźnią i nawet chciał mu nadać tytuł hrabiego. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz przez całe miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy.”. Odebrać je będziesz mogła, kiedy zechcesz, a w razie naszej śmierci wręcz bez zwracania kredyty” , a ponadto informowała, że Wokulski ofiarował jej tysiąc rubli na ochronkę dla dzieci. W dalszej części listu ciotka chwaliła tego człowieka: „Kilku takich Wokulskich, a czuję, że na starość zostałabym demokratką. Gdy wyszła z kaplicy, zaprosił ją do domu Rzeckiego. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz bardzo często przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Głowę zaprzątała mu tylko jedna koncepcja – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną.

Drugim tematem, o którym czytał Wokulski, była klacz Krzeszowskich, którą baronowa odkupiła od męża i wystawiła do wyścigu. Była zawiedziona. Pisała o skonwertowaniu, która w niej zaszła, prosząc o pomoc w rozpoczęciu życia na własny rachunek. Obiecała, że już nie zejdzie na złą drogę. Zapowiedziała jego jutrzejsze odwiedziny. Przy pożegnaniu Izabela spytała Stanisława, czy będzie jutro przy pożegnaniu Rossiego. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera. Minclowa bardzo kochała męża, poza swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Gdy Stanisław dowiedział się o przyjeździe kobiety, był tak przejęty, iż nerwy odmawiały mu posłuszeństwa. Gdy wszyscy ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej , a oprócz tego relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów , a oprócz tego kłócącą się z nimi baronową. Baronowa Krzeszowska bardzo się zmieniła, czuła się samotna w wielkim mieszkaniu. Zadłużony na trzydzieści dziewięć tysięcy rubli baron Krzeszowski powrócił do lokalu z jedną walizką, wiernym służącym Leonem i kucharzem, co spowodowało koniec procesów żony z lokatorami. Gdy zachorowała siostra pana Tomasza, mieszkająca w Krakowie, Łęccy zaproponowali bohaterowi wspólną eskapadę koleją w odwiedziny do chorej. Do uszu Rzeckiego dochodziły liczne plotki o miejscu pobytu Wokulskiego.

[8803] [8804] [8805] [8806] [8807] [8808] [8809] [8810] [8811] [8812] [8813] [8814] [8815] [8816] [8817] [8818] [8819] [8820] [8821] [8822] [8823] [8824] [8825] [8826] [8827] [8828] [8829] [8830] [8831] [8832] [8833] [8834] [8835] [8836] [8837] [8838] [8839] [8840] [8841] [8842] [8843] [8844] [8845] [8846] [8847] [8848] [8849] [8850] [8851] [8852] [8853] [8854] [8855] [8856] [8857]