38459 domu

Lalka dla odważnych

. ". Także pan Raczek był gotów wziąć go do siebie. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek.. Gruba gra?. W Wielką Środę o jedenastej rano panna Izabela z Florentyną pojechały powozem do sklepu Stanisława Wokulskiego. Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie. Wokulski dał mu dziesięć rubli i powiedział, że od jutra ma przyjść do niego do pracy przy przewozach. W towarzystwo arystokratyczne wprowadził go pan Łęcki, przedstawiając śmietankę towarzyską Warszawy. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Był przyrodnikiem, chemikiem oraz dodatkowo wynalazcą pasjonatem, zakochanym w indywidualnych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej. Rozmowa uspokoiła Stacha – Julian nie był jego rywalem. Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, ale w zupełnej tajemnicy).

Choć Wokulski wygrał pojedynek, postrzeliwszy barona w twarz, to mecenas zarzucił mu lekkomyślne zachowanie i ostrzegł przed arystokracją, mogącą w chwili obecnej odstąpić od planowanej korporacji. Pan Tomasz poprosił, żeby 1-szy profit wypłacił mu z góry, a późniejszych aby nie oddawał mu do ręki, lecz dokładał do jego funduszu. Po wejściu do lokalu mieszkalnego bohater zabrał się do rachunków i postanowił, że złoży wizytę baronowi Krzeszowskiemu. Licytacja miała się rozpocząć za godzinę, więc poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnorakich wywodów i rozważań Żydów na temat licytacji. Izabela dowiedziała się nowych informacji o życiu dawnego konkurenta: był bardzo zadłużony, niemniej jednak miał nadzieję na spadek po ciotce Hortensji oraz na mały kapitał pana Tomasza. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. W dalszym mieszkaniu, zajmowanym poprzez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Nachodziły go pomysłu, aby już nie wracać do Warszawy. Przez następne dni Wokulski dużo pracował. By spełnić prośbę przyjaciela i odszukać zaginionego męża kobiety, pojechał do poznanej baronowej, niegdyś interesantki w sprawie pożyczki i zlecił jej odszukanie Stawskiego (płacąc cztery tysiące franków). Pokazał Wokulskiemu cztery pudełka, w których zostały szafiry (w bransolecie, broszy, naszyjniku , a dodatkowo kolczykach) dla narzeczonej. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, może”. Wirski opowiedział subiektowi o zabawnej scenie eksmisji studentów w asyście komornika i ślusarza, odbywającej się poprzez okno. W rozmowie z Wąsowską kapryśna Izabela szczyciła się faktem, iż owinięty dookoła jej palca Wokulski gotowy był rzucić do jej stóp cały swój zgromadzony majątek. Kobietawyraziła swą obawę o zbliżającej się tragedii, na co Julian odpowiedział, że Stanisław bez wątpienia porzuci wszystko by realizować się w badaniach naukowych. Podczas tej rozmowy Stanisław zaproponował wspólny wyjazd do Paryża, do pracowni profesora Geista.

[38404] [38405] [38406] [38407] [38408] [38409] [38410] [38411] [38412] [38413] [38414] [38415] [38416] [38417] [38418] [38419] [38420] [38421] [38422] [38423] [38424] [38425] [38426] [38427] [38428] [38429] [38430] [38431] [38432] [38433] [38434] [38435] [38436] [38437] [38438] [38439] [38440] [38441] [38442] [38443] [38444] [38445] [38446] [38447] [38448] [38449] [38450] [38451] [38452] [38453] [38454] [38455] [38456] [38457] [38458]