Lalka dla odważnych
Lubił zdarza się, że wystawiać na stół sklepowe zabawki, by po nakręceniu ich wszystkich jednocześnie, oddawać się chwili radości i wspomnień z dzieciństwa. Z lokalu wychodził rzadko.. Jak nietrudno się domyślić, cel ich wizyt był w każdej sytuacji dokładnie taki sam – nieustanne rozmowy o wybitnym francuskim cesarzu. Choćby był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. W 1850 roku Franc został na miejscu (na Podwalu) z towarami kolonialnymi, a Jan z galanterią przeniósł się do sklepu na Krakowskie Przedmieście (którym w czasie akcji powieści kieruje Ignacy Rzecki). Wokulski był zdziwiony, a równocześnie rozczarowany tonem jej głosu i pogardą, która z niego biła w trakcie rozmowy: „Po całorocznej gorączce i tęsknocie przerywanej wybuchami szału skąd naraz ta obojętność? Gdyby można było jakiegoś człowieka nagle przerzucić z balowej sali do lasu lub z dusznego więzienia na chłodne obszerne pole, nie doznałby innych wrażeń ani głębszego zdumienia (. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza.. W towarzystwo arystokratyczne wprowadził go pan Łęcki, przedstawiając śmietankę towarzyską Warszawy. Rzecki analizował ostatnie wydarzenia, między innymi fakt, iż przez nowy sklep przewijały się panny, wdowy, swatki, a nawet ojcowie panien na wydaniu – wszyscy oni mięli nadzieję na usidlenie jego przyjaciela, majętnego przedsiębiorcy. Pojechali do pałacu księcia, w którym zastali arystokratycznych przedsiębiorców, samych osób „z tytułami”. Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który cały czas ją zaskakiwał. Stanisław się zgodził i obiecał, że tamten zarobi na tej lokacie i że procenty od kapitału (priorytetowo wysokie) będzie otrzymywał co pół roku.
Stanisław jednakże wychwalał wyjątkowość autorki listu, żadne wyrazu subiekta nie docierały do jego „prywatnego szczęścia”. Była przerażona rozmiarem długów. Wino Machalskiego było tak mocne, że w tym momencie straciłem przytomność. Tak również uczynił. Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł 1-szy raz spostrzec zakup przyjaciela. W przypływie myśli na temat Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. Tym samym Izabela nie mogła liczyć na oświadczyny Starskiego, który już kiedyś zapowiedział, że nigdy nie poślubiłby „gołej panny”. Stanisław obiecał mu pracę w Szczecinie pod warunkiem, że dobrze wykona teraźniejsze zlecenie. Wkrótce potem Stanisław także opuścił Zasławek. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. Plany Rzeckiego jednakże się nie spełniły: przypadkiem ujrzał Stacha spacerującego pod oknami pałacu księcia, tęsknie spoglądającego w jego okna. Zadłużony na trzydzieści dziewięć tysięcy rubli baron Krzeszowski powrócił do lokalu z jedną walizką, wiernym służącym Leonem i kucharzem, co spowodowało koniec procesów żony z lokatorami. Jakby tego było mało, zatroszczył się o finansową przyszłość pani Heleny Stawskiej, z powodu której miał wyrzuty sumienia Non stop analizował imię „Izabela”: zamierzał dosłownie nabyć mały folwark pod Warszawą i nazwać go „Izabelinem”. Po powrocie dzień mylił mu się z nocą, stracił rachubę czasu. Po jakimś czasie otworzył list z Paryża, który otrzymał jakiś czas temu. Zaczął często wychodzić do miasta, a dosłownie spotkał się z Wąsowską.
[17742] [17743] [17744] [17745] [17746] [17747] [17748] [17749] [17750] [17751] [17752] [17753] [17754] [17755] [17756] [17757] [17758] [17759] [17760] [17761] [17762] [17763] [17764] [17765] [17766] [17767] [17768] [17769] [17770] [17771] [17772] [17773] [17774] [17775] [17776] [17777] [17778] [17779] [17780] [17781] [17782] [17783] [17784] [17785] [17786] [17787] [17788] [17789] [17790] [17791] [17792] [17793] [17794] [17795] [17796]