Lalka dla odważnych
Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (przenigdy nieużywana). O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do swojego miejsca pracy. Do lokalu rodziny Rzeckich przychodziło przeważnie dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (także woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli wszyscy (wręcz pan Domański ciut lubił anyżówkę), ale roztropni politycy”. Około 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł. Chciałem teraz wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. Bywało, chodzę, jem, rozmawiam, myślę przytomnie, rozpatruję się w pięknej okolicy, dosłownie śmieję się i jestem wesół, a pomimo to czuję jakieś tępe ukłucie, jakiś drobny niepokój, jakąś nieskończenie małą obawę.”. W pewnym okresie Wokulski zapytał o niejakiego Łęckiego, na co przyjaciel poinformował, iż to bankrut i w tym roku jego kamienica, w której zajmował ogromne lokal mieszkalny, zostanie zlicytowana. Nie istniały różnice położeń jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się wszyscy ludzie sami kobiety i mężczyźni, te same obyczaje, te same sprzęty, a dosłownie te same potrawy: zupy z wodorostów Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku albo z Morza Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata.”. Podczas obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary. Sfinalizowanie transakcji przerwało pojawienie się barona Krzeszowskiego, męża podirytowanej kobiety. Z kolei, gdy ona wyszła, wrócił baron z zapytaniem, o co „ta dama” pytała i co mówiła.
Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. Weszli do salonu, w którym siedziała Izabela i panna Florentyna. Licytacja miała się rozpocząć za godzinę, więc poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnych wywodów i rozważań Żydów na temat licytacji. Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. - Ja - odpowiedział jakiś omal obcy mi głos. Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta. Pan Ignacy zastanawiał się nad sytuacją polityczną w Europie. Wokulski pojechał do Paryża. żeby wesprzeć niewinną i przestraszoną Helenę, podstawowy bohater znalazł dla niej pracę kasjerki w jednym ze swoich sklepów. Wirski opowiedział subiektowi o zabawnej scenie eksmisji studentów w asyście komornika i ślusarza, odbywającej się poprzez okno. Od czasu do czasu zastanawiał się natomiast nad jej skłonnością do odwzajemniania sympatii adorującym ją mężczyznom. Rozmowa z nią była dalszym bodźcem wyrywającym go z otępienia. Dlatego też porzucił prowadzenie sklepu, poświęcając się firmie do handlu ze Wschodem. Rozdział XVI Pamiętnik starego subiekta.
[25842] [25843] [25844] [25845] [25846] [25847] [25848] [25849] [25850] [25851] [25852] [25853] [25854] [25855] [25856] [25857] [25858] [25859] [25860] [25861] [25862] [25863] [25864] [25865] [25866] [25867] [25868] [25869] [25870] [25871] [25872] [25873] [25874] [25875] [25876] [25877] [25878] [25879] [25880] [25881] [25882] [25883] [25884] [25885] [25886] [25887] [25888] [25889] [25890] [25891] [25892] [25893] [25894] [25895] [25896]