Lalka dla odważnych
Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten jednak, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do swojego miejsca pracy. Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Rozpoczął się codzienny ruch w sklepie. Poświęcał też siły na edukację jedynego syna, którego nauczył pisać, czytać, a też wpoił mu musztrę. Toteż mój kapitał nieustannie wzrastający był w ciągłym ruchu. Ogarnęła go tam dziwna choroba, przejawiająca się „bólem duszy”, doskwierającym mu do tego stopnia, iż chciało mu się „wyć” z bólu.. Gardziła nim, pomimo iż prócz kilkusekundowego spotkania, nie znała go dużo lepiej: „- Nic znasz tych ludzi [pokroju Wokulskiego], a ja widziałam ich przy pracy. " Tyżeś to czy nie ty?.. Wokulski nie mogąc wysłuchiwać ciągłych plotek subiekta, jego uwag o socjalistach i Żydach - zwolnił subiekta z pracy. Na drugi dzień, w Wielki Czwartek, do Wokulskiego przyszło małżeństwo Krzeszowskich (oddzielnie) z prośbą o ponowne przyjęcie Mraczewskiego. Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, niemniej jednak w zupełnej tajemnicy).
Rozdział XVI „Ona” i „On” – i ci inni. Po powrocie do lokalu mieszkalnego Wokulski zlecił Obermanowi kupienie na jutrzejsze zademonstrowanie w Teatrze Wielkim mnóstwa bukietów i wieńców kwiatów. Rzecki w teatrze zauważył też Stanisława, a w loży Izabelę Łęcką, rozpromienioną podczas gry Rossiego. Łęcki był bardzo zdenerwowany. Adresatka listu była wstrząśnięta jego tekstem. Zastali tam również pana Leona i parę innych osób: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież aby, jeżeli już nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. Nowy znajomy opowiedział, że mieszka u prezesowej już dwa miesiące, ponieważ oświadczył się młodziutkiej Ewelinie Janockiej, wnuczce starszej pani. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w dystrybucji kamienicy Łęckich. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej oraz relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów , a dodatkowo kłócącą się z nimi baronową. Rozdział X Damy i kobiety. Rozmowa z nią była kolejnym bodźcem wyrywającym go z otępienia. By nie rozstawać się z ukochaną, nie wziął nawet udziału w pogrzebie prezesowej Zasławskiej. Wokulski z przyjemnością skorzystał z propozycji, zarezerwował dosłownie wagon salonowy, lecz jego szczęście popsuł dołączający do wycieczki Kazio Starski (jechał przez Karków do Wiednia). Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Tychach oraz dodatkowo, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem.
[41881] [41882] [41883] [41884] [41885] [41886] [41887] [41888] [41889] [41890] [41891] [41892] [41893] [41894] [41895] [41896] [41897] [41898] [41899] [41900] [41901] [41902] [41903] [41904] [41905] [41906] [41907] [41908] [41909] [41910] [41911] [41912] [41913] [41914] [41915] [41916] [41917] [41918] [41919] [41920] [41921] [41922] [41923] [41924] [41925] [41926] [41927] [41928] [41929] [41930] [41931] [41932] [41933] [41934] [41935]