31911 dalszego

Lalka dla odważnych

W każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z osobistych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na temat polityki jak o przyszłości sklepu. Wracali około czternastej, a wtedy na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. głupstwo polityka. Po paru miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. Aktualnie, gdzieś z ulicy zjawiał się August Katz, zdejmował surdut, kładł fartuch i milcząc stawał między beczką mydła szarego a kolumną ułożoną z cegiełek mydła żółtego.. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Pięknie je urządził bogatymi meblami, a całość uzupełniały różnorakie ciekawe drobiazgi. Ile tam było pogardy dla marnego kupca. Uczuć indywidualnych nie nazwałby miłością i ogólnie rzecz biorąc nie był bezdyskusyjny, czy dla oznaczenia ich istnieje w ludzkim języku stosowny wyraz. Mimo wstawiennictwa Rzeckiego, Wokulski był nieugięty i na wolne miejsce przyjął pana Ziębę. Przez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie omal że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Był przyrodnikiem, chemikiem oraz dodatkowo wynalazcą pasjonatem, zakochanym w spersonalizowanych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej.

Wokulski przyjął takie uwarunkowania. Byli zdziwieni przypadkowym spotkaniem, lecz zaraz zawiązała się między nimi w dyskusja. Rzecki zrozumiał wtedy, jak przyjaciel lekką ręką wydaje ciężko zarobione pieniądze, aby jedynie się przypodobać Łęckiej. Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. Gość zapytał, czy ma możliwość się zatrzymać u przyjaciela na tydzień, na co ten ochoczo się zgodził. Wino Machalskiego było tak mocne, że w tym momencie straciłem przytomność. Nareszcie przyszedł - w cudzej odzieży, zmizerowany, ale z zadartą głową. Rzecki dostrzegł wiszącą na niej tablicę z nazwiskiem Wokulskiego jako obecnego posiadacza. Miał mu w tym pomóc pan Iumart, wykształcony pracownik Rosjanina, władający czterema językami. Zaproponował Stanisławowi wejście w korporację i sfinansowanie dalszych badań nad jego obecnym wynalazkiem. Przeze mnietępne dni Wokulski dużo pracował. Poznał też kilka tajników kobiecej psychiki, które zdradziła mu sympatyczna i oryginalna arystokratka – Wąsowska. Po przyjeździe do lasu piękna Wąsowska, świadoma uczuć Stanisława do Łęckiej, połączyła ich w parę w czasie poszukiwania grzybów, a sama zniknęła z Kaziem za wzgórzem. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w sprzedaży kamienicy Łęckich. W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który sprawił ubóstwianie niegodnej tego kobiety. Podczas tej rozmowy Stanisław zaproponował wspólny wypad do Paryża, do pracowni profesora Geista.

[31856] [31857] [31858] [31859] [31860] [31861] [31862] [31863] [31864] [31865] [31866] [31867] [31868] [31869] [31870] [31871] [31872] [31873] [31874] [31875] [31876] [31877] [31878] [31879] [31880] [31881] [31882] [31883] [31884] [31885] [31886] [31887] [31888] [31889] [31890] [31891] [31892] [31893] [31894] [31895] [31896] [31897] [31898] [31899] [31900] [31901] [31902] [31903] [31904] [31905] [31906] [31907] [31908] [31909] [31910]