Lalka dla odważnych
TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę.. Oni umieją łamać, usidlać, płaszczyć się, wszystko ryzykować, dosłownie – cierpliwie czekać. Skierował spersonalizowane kroki ulicą Karową w kierunku Wisły. Nie patrzyła na scenę, która w tym momencie skupiała uwagę wszystkich, ale gdzieś przed siebie, nie wiadomo gdzie i na co. Wokulski dał mu dziesięć rubli i powiedział, że od jutra ma przyjść do niego do pracy przy przewozach. W 1851 roku przekraczając galicyjską granicę, znalazł się w Tomaszowie, a potem przebywał w więzieniu w Zamościu. Gospodarz poprosił, żeby gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się wyłącznie na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, w trakcie którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w lokalu list od pani Meliton. Rozdział XVI „Ona” i „On” – i ci inni. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Pisała o przekształceniu, która w niej zaszła, prosząc o radę w rozpoczęciu życia na własny rachunek. Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choć była warta siedemdziesiąt).
Twierdził, że został nędzarzem, ponieważ po zabraniu przez komorników należnych im kwot pozostało mu wyłącznie trzydzieści tysięcy. W swej relacji nie zapomniał podkreślić pomocy Stanisława. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1szy raz spotkał się z przyjacielem. Na inne uczucia mogła liczyć Małgorzata Mincell, która w większości przypadków zapraszała najpierw Ignacego i Stacha do siebie na herbatę, aby po pewnym czasie ograniczyć zaproszenie tylko dla tego drugiego. Wówczas 1-szy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do na dzień dzisiejszy dnia robi mi przykre złudzenie. Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł 1szy raz zobaczyć zakup przyjaciela. Dzięki zaproszeniu od pani Stawskiej, Ignacy miał pretekst do kolejnych odwiedzin. Po pożegnaniu i umówieniu się na godzinę szesnastą na sesję z kupcami, Suzin wyszedł, a Wokulskiego znowu dopadły omamy. Odnawiał dla niej swój lokal mieszkalny, skupywał zagraniczne meble, a nawet sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Tym samym Izabela nie mogła liczyć na oświadczyny Starskiego, który już kiedyś zapowiedział, że przenigdy nie poślubiłby „gołej panny”. Zrobiło mu się żal poznanego arystokraty. Stanisław obiecał mu pracę w Katowicach pod warunkiem, że dobrze wykona dotychczasowe zlecenie. W tym czasie wykonał wiele dobroczynnych gestów, między innymi swoim byłym subiektom, Lisieckiemu i Klejnowi, zapisał po cztery tysiące rubli tytułem zadośćuczynienia szkodom, jakich doznali, gdy sprzedał sklep Szlangbaumowi. Ta bolesna wiadomość sprawił, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, nadal bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą. Po jakimś czasie otworzył list z Paryża, który otrzymał ostatnio.
[23454] [23455] [23456] [23457] [23458] [23459] [23460] [23461] [23462] [23463] [23464] [23465] [23466] [23467] [23468] [23469] [23470] [23471] [23472] [23473] [23474] [23475] [23476] [23477] [23478] [23479] [23480] [23481] [23482] [23483] [23484] [23485] [23486] [23487] [23488] [23489] [23490] [23491] [23492] [23493] [23494] [23495] [23496] [23497] [23498] [23499] [23500] [23501] [23502] [23503] [23504] [23505] [23506] [23507] [23508]