Lalka dla odważnych
Mincel i S. W prawie każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z własnych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na temat polityki jak o przyszłości sklepu. Choćby był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. Po południu przychodzili kontrahenci dużo lepiej ubrani i bardziej zamożni. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Po powrocie do pokoju służący Piotr przyniósł mężczyznom obiad. Może mieć bardzo schludną, ale jaką?. Sądzę, że aktualnie wygodniej będzie im u mnie, gdy ojciec twój znajduje się w takich kłopotach. Dopiero w przyszłości przyszło mu na koncepcja, że on nigdzie i przenigdy jej nie widział, niemniej jednak - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wtedy on aranżował niby przypadkowe spotkania. Wrócił do lokalu, w którym zastał czekającego Maruszewicza. Rozdział XV W jaki sposób duszę ludzką szarpie namiętność, a w jaki rozsądek. Budynek miał być kupiony dla Wokulskiego, niemniej jednak nie przez niego, gdyż figurantem na licytacji miał być Szlangbaum.
Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choć była warta siedemdziesiąt). Adresatka listu była wstrząśnięta jego treścią. Rzecki pisał, że dwa tygodnie temu Stach nagle wyjechał do Paryża, a przed podróżą wezwał go do siebie i polecił, by już nie robił tajemnicy z faktu kupna kamienicy. Czuł się oszukany. Mając wiele tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze dobrymi znajomymi i zagrzebał się w naukowych książkach”. Pewnego dnia wśród interesantów, w salonie przyjęć odwiedził Wokulskiego uczony o tajemniczym niemieckim nazwisku Geist (słyszał, że Polak latał kiedyś balonem i interesował się naukowymi odkryciami). Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Nowy znajomy opowiedział, że mieszka u prezesowej już dwa miesiące, ponieważ oświadczył się młodziutkiej Ewelinie Janockiej, wnuczce starszej pani. Zaczęła czynić mu niezbite nadzieje. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, może”. W tym czasie Pani Stawska, ulegając namowom pana Ignacego, w sklepie Stacha kupiła dla swojej córeczki lalkę po priorytetowo niskiej cenie. By wesprzeć niewinną i przestraszoną Helenę, kluczowy bohater znalazł dla niej pracę kasjerki w jednym ze prywatnych sklepów. Pewnego dnia kuzynkę odwiedziła pani Wąsowska wraz z Julianem Ochockim. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Pomimo woli usłyszał prawdę o sobie: według ukochanej, choćby był już stary, to natomiast na męża się nadawał… W trakcie rozmowy Wokulski dowiedział się o zgubieniu przez narzeczoną medalionu z próbką metalu z pracowni Geista (ofiarowując podarunek, bohater w imię miłości wyrzekał się sławy, ten dar miał wartość symboliczną) w niedwuznacznej sytuacji z kuzynem. Nie zainteresował go dosłownie fakt, iż Żyd złamał obietnicę pozostawienia w sklepie jego pracowników.
[1382] [1383] [1384] [1385] [1386] [1387] [1388] [1389] [1390] [1391] [1392] [1393] [1394] [1395] [1396] [1397] [1398] [1399] [1400] [1401] [1402] [1403] [1404] [1405] [1406] [1407] [1408] [1409] [1410] [1411] [1412] [1413] [1414] [1415] [1416] [1417] [1418] [1419] [1420] [1421] [1422] [1423] [1424] [1425] [1426] [1427] [1428] [1429] [1430] [1431] [1432] [1433] [1434] [1435] [1436]