Lalka dla odważnych
Mincel i S. Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wówczas nieco ponad dwadzieścia lat.. głupstwo pełne życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy. Gdy zapytali Ignacego o jego zdanie, wyznał, iż „ciągnie” go sklepu Mincla na Podwalu, aby uczyć się rzemiosła kupieckiego. jak mi Bóg miły!. - Grosz ten zarobiłem uczciwie, dosłownie ciężko, bardzo ciężko. Poinformował przyjaciela o osobistych planach: miał zamysł rozszerzyć sklep , a dodatkowo, aby odciążyć Ignacego, zatrudnić dwóch subiektów. Drzewo znajomej formy, jakiś obdarty pagórek, kolor obłoku, przelot ptaka, wręcz powiew wiatru bez żadnego zresztą powodu budził we mnie tak szaloną rozpacz, że uciekałem od ludzi.Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat. Przed godziną byłem pełen trucizny, a aktualnie jestem tak spokojny i - jakiś pusty, jakby uciekła ze mnie dusza i wnętrzności, a została jedynie skóra i odzież.. Zdał sobie sprawę, jak wiele zawdzięczał pobytowi na Syberii. Wraz z familią żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a właśnie nie mają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie.
Rzecki, zmęczony wędrówką i przeżyciami ostatnich lat, odnalazł spokój w bezpiecznych i jednostajnych obowiązkach związanych z prowadzeniem sklepu. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz w znaczącej liczbie sytuacji przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Stanisława Wokulskiego znała od dawna i w pewnym czasie ich znajomości stała się źródłem informacji o poczynaniach Izabeli Łęckiej i jej ojca (to od pani Meliton dowiedział się o długach o złej sytuacji). Na te wyrazu mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Zjawił się o umówionej godzinie. Łęcka zapytała o elementy korporacji, do której wszedł jej ojciec. Mężczyźni ustalali zasady licytacji kamienicy , a dodatkowo jej cenę - dziewięćdziesiąt tysięcy rubli. Rozpoczęła się licytacja. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył szczególnie wysoki procent od powierzonego kapitału. Z wywodów ojca Łęcka nie mogła pojąć, w jaki sposób, gdy od trzydziestu tysięcy dają dziesięć %, on otrzymał od Wokulskiego aż trzydzieści 5. Czuł się oszukany. W jednym domu mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od kilku miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Szuman wygłosił również pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał finansowe zdolności Żydów). Po doniesieniach przyjaciela o listownym szkalowaniu kobiety, Wokulski wysłał Rzeckiego z propozycją. Pomimo pragnie usłyszał prawdę o sobie: według ukochanej, choć był już stary, to natomiast na męża się nadawał… Podczas rozmowy Wokulski dowiedział się o zgubieniu przez narzeczoną medalionu z próbką metalu z pracowni Geista (ofiarowując podarunek, bohater w imię miłości wyrzekał się sławy, ten dar miał wartość symboliczną) w niedwuznacznej sytuacji z kuzynem. Kupił precyzyjną wagę i zaczął robić badania i analizy chemiczne.
[1856] [1857] [1858] [1859] [1860] [1861] [1862] [1863] [1864] [1865] [1866] [1867] [1868] [1869] [1870] [1871] [1872] [1873] [1874] [1875] [1876] [1877] [1878] [1879] [1880] [1881] [1882] [1883] [1884] [1885] [1886] [1887] [1888] [1889] [1890] [1891] [1892] [1893] [1894] [1895] [1896] [1897] [1898] [1899] [1900] [1901] [1902] [1903] [1904] [1905] [1906] [1907] [1908] [1909] [1910]