43936 często

Lalka dla odważnych

Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie intencja dnia. Tego dnia 1szy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy sprzedaży porcelany.. Rzecki z sympatią wspominał swojego pierwszego pracodawcę: „Na każdą Wigilię Mincel obdarowywał nas prezentami”. - No - dodał w kilka chwil - miałem również szalone szczęście. Prócz tego opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, wśród których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie masz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny. Ten stan chroniczny, męczący nad wszelki wyraz, lada okoliczność rozdmuchiwała w burzę. Piętnowana i oskarżana Łęcka próbowała się tłumaczyć, ale do hrabiny żadne argumenty nie trafiały. Rozdział VI W jaki sposób nowi kobiety i mężczyźni pojawiają się nad starymi horyzontami. Z rozmowy z ojcem dowiedziała się też, iż to aktualnie Stanisław wykupił ich srebra oraz dodatkowo jego weksle. Wspominał pierwsze spotkanie Łęckiej w warszawskim teatrze, będące impulsem do porzucenia naukowych badań przyrodniczych, i usilne zabiegi, żeby ją w późniejszym czasie spostrzec: „Siedziała w loży z ojcem i panną Florentyną, ubrana w białą suknię. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w firmę.

Był przyrodnikiem, chemikiem , a oprócz tego wynalazcą pasjonatem, zakochanym w własnych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej. Przyszedł w imieniu barona Krzeszowskiego z prośbą o odsprzedanie byłej własności. Pożegnał dziękującą mu za wszystko Łęcką, po czym w doskonałym humorze pojechał do doktora Szumana, prosząc, by był jego sekundantem w trakcie pojedynku. Obserwujący oddalającą się parę, hrabina Karolowa i pan Tomasz, komentowali słabość kupca galanteryjnego do pięknej Izabeli. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze. Rzecki wspominał, ze u Hopfera był także dwudziestoletni młodzieniec – Leon, chłopak bardzo zdolny i motywujący Stacha do dalszej nauki. Przez zaborczość i zazdrość posunęła się dosłownie do śledzenia, choć Wokulski nie dawał jej powodów do takiego zachowania, był na każde jej skinienie. Rzecki dostrzegł wiszącą na niej tablicę z nazwiskiem Wokulskiego jako obecnego właściciela. W jednym lokalu mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od paru miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Oglądał paryskie uliczki, kamienice, ludzi, zastanawiając się, dlaczego mieszkańcy stolicy Francji tak bardzo różnią się od Warszawiaków. Nachodziły go koncepcji, by już nie wracać do Warszawy. Nękany poprzez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Odnawiał dla niej swój dom, skupywał zagraniczne meble, a wręcz sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Gdy ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. Nie myliła się. Rozdział XVI Pamiętnik starego subiekta.

[43881] [43882] [43883] [43884] [43885] [43886] [43887] [43888] [43889] [43890] [43891] [43892] [43893] [43894] [43895] [43896] [43897] [43898] [43899] [43900] [43901] [43902] [43903] [43904] [43905] [43906] [43907] [43908] [43909] [43910] [43911] [43912] [43913] [43914] [43915] [43916] [43917] [43918] [43919] [43920] [43921] [43922] [43923] [43924] [43925] [43926] [43927] [43928] [43929] [43930] [43931] [43932] [43933] [43934] [43935]