3078 częściej

Lalka dla odważnych

Przenigdy zbyt daleko nie oddalał się myślami od swych wyuczonych obowiązków.. wszystko pamiętaj…”. Pan Domański proponował zabranie chłopca do własnych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Rano zazwyczaj klientami byli służący albo biedacy. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz przez pełne miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy.”. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za propozycję w sprawie sreber , a ponadto donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele).. Wokulski zaproponował jej edycję „pracy” (utrzymywała się nierządu) i ażeby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. W 1851 roku przekraczając galicyjską granicę, znalazł się w Tomaszowie, a potem przebywał w więzieniu w Zamościu. Po zakończeniu wspomnień, Rzecki zadał sobie kilka pytań odnośnie nietuzinkowego jak na kupca postępowania Wokulskiego, który kupił powóz i ogromne lokal mieszkalny, zaopiekował się nierządnicą i dał pracę Wysockiemu. Motywował swoją prośbę faktem, iż zaprosił już wszystkich przyjaciół na „sesję” powstającej firmy do handlu ze Wschodem, podczas której Stanisław będzie gościem honorowym (chciano porozmawiać z nim o interesach). Był przyrodnikiem, chemikiem , a oprócz tego wynalazcą pasjonatem, zakochanym w indywidualnych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej.

W pewnym momencie bohatera potrącił baron Krzeszowski. Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. O jedenastej przyszła do Wokulskiego Marianna, zmieniona nie do poznania. Poinformował Ignacego, który czuł, że Stachowi dolega „(…) nienajlepsza miłość”, że w banku są odłożone pieniądze na prowadzenie interesu. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak zwykle, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. Rządca wprowadził go do jeszcze jednego lokalu, w którym wraz z uroczą córką i matką żyła pani Helena Stawska. Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych poprzez ładną Stawską. Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak bardzo trudno jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. Pewnego dnia wśród interesantów, w salonie przyjęć odwiedził Wokulskiego uczony o tajemniczym niemieckim nazwisku Geist (słyszał, że Polak latał kiedyś balonem i interesował się naukowymi odkryciami). Rozdział V Pod jednym dachem. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu tylko tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Z kolei główny bohater przeżywał kolejne rozterki miłosne – nie dostał zaproszenia na bal u księcia, jeszcze większą dezorientację wywołało w nim nadejście spóźnionego bileciku na dzień przed przyjęciem, co było wyrazem lekceważenia jego osoby. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za dobry dla niej - rozpieszczonej panny. Któregoś dnia pan Ignacy poinformował przyjaciela o ważnej nowinie: Ludwik Stawski żył pod przybranym nazwiskiem w Algierze, wskutek czego jego żona zrezygnowała z założenia sklepu i, by uniknąć dalszego wstydu - zastanawiała się nad wyjazdem pod Częstochowę. Tak też się stało. Z namiętnością czytał książki z lat młodzieńczych, wyjątkowo zaś „Don Kichota” – powieść o błędach idealizmu.

[3023] [3024] [3025] [3026] [3027] [3028] [3029] [3030] [3031] [3032] [3033] [3034] [3035] [3036] [3037] [3038] [3039] [3040] [3041] [3042] [3043] [3044] [3045] [3046] [3047] [3048] [3049] [3050] [3051] [3052] [3053] [3054] [3055] [3056] [3057] [3058] [3059] [3060] [3061] [3062] [3063] [3064] [3065] [3066] [3067] [3068] [3069] [3070] [3071] [3072] [3073] [3074] [3075] [3076] [3077]