42551 czasy

Lalka dla odważnych

Mincel i S. Snuli domysły, dlaczego porzucił sklep (na szczęście dobrze prosperujący pod opieką i zarządem przyjaciela „tego wariata” – Ignacego Rzeckiego) i wyjechał na wojnę turecką, biorąc gotówkę po zmarłej żonie. Radca zaczął opowiadać o swojej osiemnastoletniej znajomości z Wokulskim. Rzecki wspomina, iż sam również został ukarany dyscyplinką: „Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków. Widząc, że jedno ziarno upadło na kontuar (stary miał w tej chwili oczy zamknięte), podniosłem je nieznacznie i zjadłem.. Toteż mój kapitał cały czas wzrastający był w ciągłym ruchu. Po lekturze w Łęckiej zrodziła się pogarda i zniecierpliwienie dla poczynań tego człowieka. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary... Zdał sobie sprawę, jak wiele zawdzięczał pobytowi na Syberii. Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami. Około południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę.

Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który nadal ją zaskakiwał. Rozdział XVI „Ona” i „On” – i ci inni. W dniu, w którym Wokulski miał przyjść na obiad, panna Izabela wróciła od hrabiny kiepska i rozgniewana. Byli zdziwieni przypadkowym spotkaniem, lecz w tej samej chwili zawiązała się między nimi w dyskusja. Łęcka rozprawiała o Rossim, niedocenianym poprzez Warszawiaków wielkim artyście. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (też z mecenasem). Wokulski dał poczytać zafrapowanemu przyjacielowi list, w którym Izabela pisała, że muszą ładnie pożegnać Rossiego, dziękowała za wieńce dla artysty , a dodatkowo wyrażała przyjemność, iż za tydzień wyjeżdżają wspólnie do Paryża. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, by zajął się kamienicą zakupioną od Łęckich. W dalszym mieszkaniu, zajmowanym poprzez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze dystrybucji sklepu poprzez Wokulskiego. Z kolei główny bohater przeżywał kolejne rozterki miłosne – nie dostał zaproszenia na bal u księcia, jeszcze większą dezorientację wywołało w nim nadejście spóźnionego bileciku na dzień przed przyjęciem, co było wyrazem lekceważenia jego osoby. Wirski opowiedział subiektowi o zabawnej scenie eksmisji studentów w asyście komornika i ślusarza, odbywającej się przez okno. Wszyscy ludzie zaczęli plotkować, iż była utrzymanką Stanisława. Ta bolesna wiadomość spowodował, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”. Czując, że traci pamięć – przypominał sobie tabliczkę mnożenia.

[42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512] [42513] [42514] [42515] [42516] [42517] [42518] [42519] [42520] [42521] [42522] [42523] [42524] [42525] [42526] [42527] [42528] [42529] [42530] [42531] [42532] [42533] [42534] [42535] [42536] [42537] [42538] [42539] [42540] [42541] [42542] [42543] [42544] [42545] [42546] [42547] [42548] [42549] [42550]