862 czasie

Lalka dla odważnych

W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Przez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po na dzień obecny dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”.. W pewnym momencie Wokulski zapytał o niejakiego Łęckiego, na co przyjaciel poinformował, iż to bankrut i w tym roku jego kamienica, w której zajmował ogromne mieszkanie, zostanie zlicytowana. Zarazem widok przedmiotów, wyrobionych nie wczoraj i mogących służyć paru pokoleniom, nastrajał go na jakiś ton uroczysty”.. Odtąd niewiele pamiętał o sklepie i o indywidualnych książkach, lecz cały czas szukał okazji do widywania panny Izabeli w teatrze, na koncertach lub na odczytach. Czuł tylko, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”. Przez całą tę scenę małżeństwo nie zamieniło ze sobą ani wyrazu. Na drugi dzień, w Wielki Czwartek, do Wokulskiego przyszło małżeństwo Krzeszowskich (oddzielnie) z prośbą o ponowne przyjęcie Mraczewskiego. Panie dokładnie tak samo jak inni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. Choć nigdy nie powiedział bezpośrednio, to kobieta od dawna domyślała się gorących uczuć Wokulskiego do panny Izabeli. Wokulski nie zgodził się. Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu. Rano w sklepie pan Ignacy, który 1szy raz zaspał (po przedstawieniu wstąpił do restauracji i wypił parę kieliszków), otrzymał anonimowy list, w którym jakaś kobieta oskarżała jego przyjaciela o dręczenie chorej kobiety.

Zubożały arystokrata wrócił do mieszkania powozem Wokulskiego i opowiedział córce o wyniku licytacji. Ponieważ gościnny Machalski już na schodach przyjął nas ogromnymi kielichami wina (i to wcale dobrego), a mnie wziął w priorytetową opiekę, muszę więc przyznać, że od razu zaszumiało mi w głowie, a w kilka minut później byłem kompletnie zapity. Przy dogorywającej świeczce stał Wokulski. Przez zaborczość i zazdrość posunęła się nawet do śledzenia, choćby Wokulski nie dawał jej powodów do takiego zachowania, był na każde jej skinienie. Mając kilka tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze dobrymi przyjaciółmi i zagrzebał się w naukowych książkach”.. Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Po powrocie do państwie, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. Pokazał Wokulskiemu cztery pudełka, w których zostały szafiry (w bransolecie, broszy, naszyjniku oraz dodatkowo kolczykach) dla narzeczonej. Na dzień obecny w majątku przebywała jego narzeczona, Julian Ochocki, Kazimierz Starski (zalecający się do wdowy Wąsowskiej, właścicielki ogromnego majątku), a odwiedzał go w większości wypadków pan Łęcki z córką. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Zdziwiona nieobecnością swego galanteryjnego amanta przy powitaniu, Łęcka udała się na odpoczynek. By wesprzeć niewinną i przestraszoną Helenę, podstawowy bohater znalazł dla niej pracę kasjerki w jednym ze własnych sklepów. Po powrocie do lokalu bohater, wskutek doznanego szoku i zdegustowania, popadł w apatię, ponownie nawiedzały go przywidzenia. Dając dróżnikowi kilka sturublówek poradził, by na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów.

[807] [808] [809] [810] [811] [812] [813] [814] [815] [816] [817] [818] [819] [820] [821] [822] [823] [824] [825] [826] [827] [828] [829] [830] [831] [832] [833] [834] [835] [836] [837] [838] [839] [840] [841] [842] [843] [844] [845] [846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853] [854] [855] [856] [857] [858] [859] [860] [861]