Lalka dla odważnych
. O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę. Oni umieją łamać, usidlać, płaszczyć się, wszystko ryzykować, wręcz – cierpliwie czekać. Rozdział IX Kładki, na których spotykają się wszyscy ludzie różnych światów. Rzecki opisał przyjęcie zorganizowane w Hotelu Europejskim z racji poświęcenia nowego sklepu, w którym udział wzięli bogaci kupcy , a dodatkowo arystokraci. W drodze Ochocki opowiedział ciut o sobie. Wokulski nie zgodził się. Miał za duże plany związane z koniem…wierzył w zwycięstwo klaczy i od jej sukcesu uzależnił własne powodzenie w miłości. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. Wyczyny Stanisława ciągle ją zaskakiwały. W dniu, w którym Wokulski miał przyjść na obiad, panna Izabela wróciła od hrabiny nie dobra i rozgniewana. Dopiero po powrocie do lokalu mieszkalnego przypomniała sobie, że posiada ich odwiedzić Wokulski. Łęcka zapytała o detale firmy, do której wszedł jej ojciec. Po opuszczeniu gmachu sądu pan Ignacy trochę się uspokoił, przekonując się w duchu, iż ktoś napisał intuicyjne plotki w anonimie.
Gdy ojciec się położył, zaczęła podejrzewać, iż zbliża się nieuchronnie termin jej zamążpójścia (nie brała pod uwagę Wokulskiego). Z rozmowy przez Łęcką z kuzynem w języku angielskim, Stanisław zorientował się, iż nie zamierza wyjechać z nim do Paryża. W pamięci utkwił mu zwłaszcza pewien epizod związany z poznaniem Stacha: gdy kiedyś, na zaproszenie kipera, zszedł do jego piwnicy, 1-szy raz ujrzał tam Wokulskiego z ojcem (wydającym wszystkie pieniądze na proces, twierdząc, że odzyska wspaniała po dziadku). W efekcie nawet jedna osoba nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu też, ponieważ był eks-subiektem”. Stach i po tym nieszczęściu milczał, niemniej jednak osowiał jeszcze bardziej. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie prezentował się najlepiej. Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak nieprosto jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. Wiedział już, że panienka wychodzi za Dalskiego z litości i wyrachowania, a tak faktycznie kocha tego drugiego. Udało mu się wręcz nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Do kobiety docierała nierzadko myśl, iż to całkiem prawdopodobne, że efekt częstej bytności u nich pana Stanisława i jego pomocy przy pomnażaniu kapitalików gości. Od czasu do czasu zastanawiał się natomiast nad jej skłonnością do odwzajemniania sympatii adorującym ją mężczyznom. W czasie Wielkiego Postu do Warszawy przyjechał słynny skrzypek Molinari. W gorączce uniesienia i wzburzenia Stanisław na najbliższej stacji poprosił konduktora, ażeby ten przyniósł mu fikcyjny telegram wzywający do natychmiastowego powrotu do Warszawy. Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta. Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się właścicielem w zypełnym tego wyrazu znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku. Zamknął się w mieszkaniu na pełne tygodnie, pragnąc wyłącznie zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi.
[8766] [8767] [8768] [8769] [8770] [8771] [8772] [8773] [8774] [8775] [8776] [8777] [8778] [8779] [8780] [8781] [8782] [8783] [8784] [8785] [8786] [8787] [8788] [8789] [8790] [8791] [8792] [8793] [8794] [8795] [8796] [8797] [8798] [8799] [8800] [8801] [8802] [8803] [8804] [8805] [8806] [8807] [8808] [8809] [8810] [8811] [8812] [8813] [8814] [8815] [8816] [8817] [8818] [8819] [8820]