Lalka dla odważnych
Sklepem pod nieobecność nowego posiadacza zarządzał Rzecki: „Ani jednakże ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani nawet ustalona reputacja sklepu ma możliwość nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik firmy, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”... Następnym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością. Dopiero po śniadaniu w sklepie robił się ruch. Zamykając się w świecie luksusu i zachcianek, nie znała prawdziwych realiów życia: „Dla niej nie istniały pory roku, jedynie wiekuista wiosna, pełna łagodnego światła, żywych kwiatów i woni. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. Gospodarz poprosił, by gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się wyłącznie na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. Bardzo zbliżył się do jej ojca, kobiety i mężczyźni na około go zachwalali, a najbardziej prezesowa. Zdecydował, że odda za inkasenta pieniądze dla korporacji, a on kiedyś mu je zwróci (Rzecki nie był zadowolony z takiego rozwiązania). Rzecki w teatrze zauważył też Stanisława, a w loży Izabelę Łęcką, rozpromienioną w trakcie gry Rossiego. Stanisław jednak wychwalał wyjątkowość autorki listu, żadne słowa subiekta nie docierały do jego „prywatnego szczęścia”. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył w szczególności wysoki procent od powierzonego kapitału. Zubożały arystokrata wrócił do domu powozem Wokulskiego i opowiedział córce o wyniku licytacji.
W efekcie nikt nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu również, ponieważ był eks-subiektem”. Minclowa bardzo kochała męża, poza swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. Pan Ignacy zastanawiał się nad sytuacją polityczną w Europie. Wzruszony Rzecki w imieniu Wokulskiego umorzył im czynsz do października i na pożegnanie obiecał pani Stawskiej, że odszuka jej małżonka. Wyjechali na grzybobranie. Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. Pewnego dnia kuzynkę odwiedziła pani Wąsowska wraz z Julianem Ochockim. W rozmowie z Wąsowską kapryśna Izabela szczyciła się faktem, iż owinięty dookoła jej palca Wokulski gotowy był rzucić do jej stóp cały swój zgromadzony majątek. Szuman wygłosił również pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał majątkowe zdolności Żydów). Wokulski, w przypływie nowej nadziej na wspólną przyszłe dni, natychmiast złożył wizytę ukochanej, wyznał skruchę i podarował medalion z próbką metalu od Geista, co było równoznaczne z oświadczynami, ze złożeniem swego losu w ręce panny Izabeli. Małżeństwo się pogodziło. Rozdział XIII Czas ucieka, wieczność pozostaje. Gdy zachorowała siostra pana Tomasza, mieszkająca w Krakowie, Łęccy zaproponowali bohaterowi wspólną eskapadę koleją w odwiedziny do chorej. Co ciekawe, dopiero wówczas wydał się Izabeli godny zainteresowania. Dając dróżnikowi kilka sturublówek poradził, ażeby na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów. Mimo tak niekorzystnego obrotu wydarzeń, Rzecki nie przestawał wierzyć w politykę i niespodziewany powrót Stacha.
[54487] [54488] [54489] [54490] [54491] [54492] [54493] [54494] [54495] [54496] [54497] [54498] [54499] [54500] [54501] [54502] [54503] [54504] [54505] [54506] [54507] [54508] [54509] [54510] [54511] [54512] [54513] [54514] [54515] [54516] [54517] [54518] [54519] [54520] [54521] [54522] [54523] [54524] [54525] [54526] [54527] [54528] [54529] [54530] [54531] [54532] [54533] [54534] [54535] [54536] [54537] [54538] [54539] [54540] [54541]