Lalka dla odważnych
Wręcz w niedzielę wymyślał plany wystaw okiennych: „W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, ale jeszcze powinny były zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem. Poświęcał również siły na wiedzę jedynego syna, którego nauczył pisać, czytać, a też wpoił mu musztrę. Franca zazwyczaj sprowadzano do sklepu (…)”. Wtedy to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych produktów. Pan Tomasz bywał kiedyś wręcz na dworach: francuskim, wiedeńskim i włoskim, a przez jego dom przewijała się ówczesna śmietanka towarzyska. Nie dziw, że pan Tomasz po śmierci wielkiego króla przez dwa miesiące nosił na kapeluszu krepę”. Z rozmowy z ojcem dowiedziała się też, iż to teraz Stanisław wykupił ich srebra oraz dodatkowo jego weksle. Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie. Na drugi dzień, w Wielki Czwartek, do Wokulskiego przyszło małżeństwo Krzeszowskich (oddzielnie) z prośbą o ponowne przyjęcie Mraczewskiego. Stamtąd z ukrycia obserwował Izabelę , a dodatkowo krążących po kościele ludzi, jego wzrok przykuła młoda dziewczyna, klęcząca obok krzyża i rozdająca jałmużnę „dziadom”. Głowę zaprzątała mu wyłącznie jedna pomysł – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną. W drodze Ochocki opowiedział trochę o sobie. Na te słowa mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Wokulski poprosił adwokata o wzięcie w jego imieniu udziału w sprzedaży budynku.
Stanisław się zgodził i obiecał, że tamten zarobi na tej lokacie i że procenty od kapitału (w szczególności wysokie) będzie otrzymywał co pół roku. Pan Tomasz poprosił, ażeby 1-szy dochód pieniędzy wypłacił mu z góry, a późniejszych aby nie oddawał mu do ręki, lecz dokładał do jego funduszu. Na pytanie o sposobność podziękowania za jego dotychczasowe uprzejmości, rycerskim tonem poprosił o certyfikat służenia jej w każdym momencie i we Ci, po czym pożegnał się i wyszedł. Marianna bardzo mu dziękowała. Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Gość wszedł bardzo wzburzony i zdenerwowany faktem, że Żyd kupił jego kamienicę za kwotę dużo niższą, niż była warta. Po wejściu kolejnego gościa, Henryka Szlangbauma (pracownika Wokulskiego, a syna nowego właściciela kamienicy), który oświadczył Łęckiemu, że jego ojciec może w każdej sytuacji odsprzedać nowy nabytek za taką samą sumę, którą na niego wydał, Łęcki się zdziwił i zamarł. Wino Machalskiego było tak mocne, że w chwili obecnej straciłem przytomność. Mamusia lokatorki była smutna widząc, jak jej córka w oczekiwaniu na powrót męża, powoli traci życie. Tom II Rozdział I Szare dni i krwawe godziny. Miał mu w tym pomóc pan Iumart, wykształcony pracownik Rosjanina, władający czterema językami. W tym okresie czasu wyrzucał sobie, że ostatnie dwa lata zmarnował na uganianiu się za Łęcką. Pewnego dnia wśród interesantów, w salonie przyjęć odwiedził Wokulskiego uczony o tajemniczym niemieckim nazwisku Geist (słyszał, że Polak latał kiedyś balonem i interesował się naukowymi odkryciami). Opowiedziała wręcz o tym, jak kiedyś kochała się w jego stryju. Choć Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to natomiast na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego jednakże nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). Obserwując nagły wyjazd i jeszcze szybszy powrót Stacha, podejrzewał tajemnicze interesy z Suzinem.
[56853] [56854] [56855] [56856] [56857] [56858] [56859] [56860] [56861] [56862] [56863] [56864] [56865] [56866] [56867] [56868] [56869] [56870] [56871] [56872] [56873] [56874] [56875] [56876] [56877] [56878] [56879] [56880] [56881] [56882] [56883] [56884] [56885] [56886] [56887] [56888] [56889] [56890] [56891] [56892] [56893] [56894] [56895] [56896] [56897] [56898] [56899] [56900] [56901] [56902] [56903] [56904] [56905] [56906] [56907]