Lalka dla odważnych
Siadał wtedy w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy..”...". Z zamyślenia wyrwało go spotkanie z Wysockim, robotnikiem najemnym, byłym pracownikiem przy rozładowywaniu transportu w Poznaniu, który opowiedział o swoim ciężkim życiu. Wokulski nie odmówił, niemniej jednak zaproszenie nie zrobiło na nim wrażenia. Wokulski uświadomił sobie, że widział go uprzednio w towarzystwie Izabeli. Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. Razem pojechali obejrzeć nowy zakup posiadacza sklepu – klacz. Przyszedł w imieniu barona Krzeszowskiego z prośbą o odsprzedanie byłej własności. Pisała o przekształceniu, która w niej zaszła, prosząc o poradę w rozpoczęciu życia na własny rachunek. Po opuszczeniu gmachu sądu pan Ignacy odrobinę się uspokoił, przekonując się w duchu, iż ktoś napisał intuicyjne plotki w anonimie.
Gość wszedł bardzo wzburzony i zdenerwowany faktem, że Żyd kupił jego kamienicę za kwotę dużo niższą, niż była warta. Izabela dowiedziała się nowych informacji o życiu dawnego konkurenta: był bardzo zadłużony, ale miał nadzieję na spadek po ciotce Hortensji oraz na nieznaczny kapitał pana Tomasza. Przy pożegnaniu Izabela spytała Stanisława, czy będzie jutro przy pożegnaniu Rossiego. Minclowa także chodziła nienajlepsza.”. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Gdy wraz z prezesową robił codzienny przegląd stodół, obór i inwentarza, po raz 1szy spotkał otyłych parobków i porządne czworaki. Rozdział V Pod jednym dachem. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom , a ponadto o tym, że inni ludzie śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Nie krył swojego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. Parę dni w późniejszym czasie lokaj barona oznajmił powrót pana. Malwersant pojawił się po kilku dniach u Stanisława. Prócz tego mniej więcej dwunastu tysięcy rubli przeznaczył na gratyfikacje dla inkasentów, woźnych, parobków i furmanów, a Węgiełkowi wyprawił huczne wesele, dał kilkaset rubli w prezencie i trzymał do chrztu urodzoną w tym czasie córeczkę furmana Wysokiego (ponieważ dano jej imię Izabela, złożył dla dziewczynki pięćset rubli jako posag). Dając dróżnikowi wiele sturublówek poradził, ażeby na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów. W końcu postanowił zrealizować prywatne długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło jednakże do tego, ponieważ, pomimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku. Bohater przypominał sobie, w jaki metodę dostał się ze Skierniewic do Warszawy.
[1575] [1576] [1577] [1578] [1579] [1580] [1581] [1582] [1583] [1584] [1585] [1586] [1587] [1588] [1589] [1590] [1591] [1592] [1593] [1594] [1595] [1596] [1597] [1598] [1599] [1600] [1601] [1602] [1603] [1604] [1605] [1606] [1607] [1608] [1609] [1610] [1611] [1612] [1613] [1614] [1615] [1616] [1617] [1618] [1619] [1620] [1621] [1622] [1623] [1624] [1625] [1626] [1627] [1628] [1629]