Lalka dla odważnych
Izabela Łęcka była piękną kobietą, wychowaną w komfortowych założeniach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć. Zresztą, mój Boże, któż nam broni posiadać na dnie duszy jakiś ideał, o którym myśl osładza najcięższe chwile ? Na koniec, mogę cię zapewnić, że położenie pięknej kobiety, mającej starego męża, nie trzeba do najgorszych. Doszła do wniosku, że mężczyzna ją osacza i że stara się wkraść się, poprzez planowane z nią małżeństwo, do sfery arystokracji..." Zapłać temu panu!... Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna. Gdy wyszła z kaplicy, zaprosił ją do mieszkania Rzeckiego. Rozdział XI Stare marzenia i nowe znajomości. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, ale w zupełnej tajemnicy). Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu.
Stanisław się zgodził i obiecał, że tamten zarobi na tej lokacie i że procenty od kapitału (w szczególności wysokie) będzie otrzymywał co pół roku... Rozdział V Pod jednym dachem. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Gdańsku o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki potraktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Była dumna z sposobów nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. To wszystko natomiast pozwoliło kobiecie uprzytamnić sobie uczucie, którym obdarzyła bohatera. Po powrocie do lokalu bohater, wskutek doznanego szoku i zdegustowania, popadł w apatię, ponownie nawiedzały go przywidzenia. Któregoś dnia pan Ignacy poinformował przyjaciela o ważnej nowinie: Ludwik Stawski żył pod przybranym nazwiskiem w Algierze, wskutek czego jego żona zrezygnowała z założenia sklepu i, żeby uniknąć dalszego wstydu - zastanawiała się nad wyjazdem pod Częstochowę. Aby nie rozstawać się z ukochaną, nie wziął dosłownie udziału w pogrzebie prezesowej Zasławskiej. Gdy zachorowała siostra pana Tomasza, mieszkająca w Krakowie, Łęccy zaproponowali bohaterowi wspólną podróż koleją w odwiedziny do chorej. Dając dróżnikowi kilka sturublówek poradził, żeby na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów. W trakcie wizyty Węgiełka, zamierzającego założyć fabrykę, Stanisław dowiedział się o trudnej historii małżeństwa i urazie do żony w skutek jej wcześniejszej znajomości ze Starskim (wyznał, iż to on pierwszy ja „zbałamucił”). .
[30523] [30524] [30525] [30526] [30527] [30528] [30529] [30530] [30531] [30532] [30533] [30534] [30535] [30536] [30537] [30538] [30539] [30540] [30541] [30542] [30543] [30544] [30545] [30546] [30547] [30548] [30549] [30550] [30551] [30552] [30553] [30554] [30555] [30556] [30557] [30558] [30559] [30560] [30561] [30562] [30563] [30564] [30565] [30566] [30567] [30568] [30569] [30570] [30571] [30572] [30573] [30574] [30575] [30576] [30577]