25823 ciężkiej

Lalka dla odważnych

„Równie jak pokój, nie zmieniły się od ćwierć wieku zwyczaje pana Ignacego”: budził się o szóstej rano, ubierał, wypuszczał swego starego psa imieniem Ir na podwórze, by pół godziny później otworzyć tylne drzwi sklepu. Nie mając kompana do rozmowy „(…)w największym sekrecie pisywał pamiętnik”, skarbiec jego wszystkich przemyśleń. Wielokrotnie nawet w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" lub "Lewe ramię naprzód - marsz!. U ojca z kolei to portrety Napoleona zdobiły szare wnętrze czterech ścian: „Był tam jeden Napoleon w Egipcie, drugi pod Wagram, trzeci pod Austerlitz, czwarty pod Moskwą, piąty w dniu koronacji, szósty w apoteozie”. Mniej więcej 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł. wszystko pamiętaj…”. Prócz Ignacego pracowało tam dwóch krewnych właściciela: trzydziestokilkuletni Franc Mincel („dostawał” od starego za palenie fajki w sklepie) , a ponadto Jan Mincel (ten z kolei obrywał za podkradanie kolorowego papieru, na którym pisał miłosne liściki do kobiet). Chciałem w tej chwili wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć zł, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, jak dużo zaoszczędził. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Właściwie każde jej życzenie czy marzenie było spełniane od razu. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary...

Przywitał go pan Tomasz i powiedział, że sprzedaje kamienicę, bo lokatorzy nie płacą (myślał, że Wokulski nie wie o jego kłopotach inwestycyjnych). Na biurku ujrzał dwa listy, jeden od magdalenek chwalących skierowaną po Wielkanocy dziewczynę, a drugi od Marianny. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1-szy raz spotkał się z przyjacielem. Zastali tam też pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież żeby, o ile nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona. Ponieważ gościnny Machalski już na schodach przyjął nas ogromnymi kielichami wina (i to wcale dobrego), a mnie wziął w szczególną opiekę, muszę więc przyznać, że zaraz zaszumiało mi w głowie, a w wiele minut w późniejszym czasie byłem kompletnie zapity.. Wtedy subiekt zaproponował mu wyjście do teatru, na co młodszy przyjaciel po pewnym czasie przystał: „Poszedł do teatru i. Wcześniej zapytał pana Klejna, wynajmującego tam dom, o drogę. Pokazał Wokulskiemu cztery pudełka, w których były szafiry (w bransolecie, broszy, naszyjniku , a dodatkowo kolczykach) dla narzeczonej. Przez parę następnych dni padało, a gdy się wypogodziło, pełne towarzystwo pojechało na wycieczkę. Była zdziwiona i zmieszana. Zaczęła czynić mu oczywiste nadzieje. W tym okresie Pani Stawska, ulegając namowom pana Ignacego, w sklepie Stacha nabyła dla spersonalizowanej córeczki lalkę po wyjątkowo niskiej cenie. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Wokulski, w przypływie nowej nadziej na wspólną przyszłość, natychmiast złożył wizytę ukochanej, wyznał skruchę i podarował medalion z próbką metalu od Geista, co było równoznaczne z oświadczynami, ze złożeniem swego losu w ręce panny Izabeli. Fakt przyjęcia oświadczyn poprzez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia genialna innym”.

[25768] [25769] [25770] [25771] [25772] [25773] [25774] [25775] [25776] [25777] [25778] [25779] [25780] [25781] [25782] [25783] [25784] [25785] [25786] [25787] [25788] [25789] [25790] [25791] [25792] [25793] [25794] [25795] [25796] [25797] [25798] [25799] [25800] [25801] [25802] [25803] [25804] [25805] [25806] [25807] [25808] [25809] [25810] [25811] [25812] [25813] [25814] [25815] [25816] [25817] [25818] [25819] [25820] [25821] [25822]