9329 chwili

Lalka dla odważnych

Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Zaraz dało się zauważyć, iż najlepsze podejście do kontrahentów i dar przekonywania do zakupu produktów miał Mraczewski. Wolny czas wolał poświęcać na leżenie na łóżku i wpatrywanie się w indywidualne zakratowane okno. Najraniej przychodził do roboty, krajał mydło i ważył krochmal jak automat; jadł, co mu podano, w najciemniejszym kącie sklepu, niemal wstydząc się tego, że doświadcza ludzkich potrzeb”. Tomasz wygadał się jeszcze, iż wygrywa w karty z kupcem, co wzbudziło w pannie zapewnienie, że Wokulski specjalnie daje się ogrywać... Zdał sobie sprawę, ile zawdzięczał pobytowi na Syberii. Mężczyzna po zakupie wielu towarów nakazał odesłanie ich do domu. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. Pożegnał dziękującą mu za wszystko Łęcką, po czym w perfekcyjnym humorze pojechał do doktora Szumana, prosząc, aby był jego sekundantem w trakcie pojedynku. Łęcki zaproponował, że odda resztę kasy pozostałych po spłaceniu długów, ze sprzedaży kamienicy (dwadzieścia %) Wokulskiemu na %. Podczas rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, zatem Ignacy opuścił pokój. Nazajutrz Łęcki wysłał do bohatera list z prośbą, aby przyszedł i uregulował jego długi u Żydów.

Łęcki poprosił go o wypłacanie pięciu tysięcy procentu z góry, i poinformował, że nie będzie ich stać na planowany wyjazd do Paryża, wobec czego Wokulski zobowiązał się pokryć wszelkie koszty wspólnej podróży. Poinformował Ignacego, który czuł, że Stachowi dolega „(…) nie dobra miłość”, że w banku są odłożone pieniądze na prowadzenie interesu. W pamięci utkwił mu zwłaszcza pewien epizod związany z poznaniem Stacha: gdy kiedyś, na zaproszenie kipera, zszedł do jego piwnicy, pierwszy raz ujrzał tam Wokulskiego z ojcem (wydającym wszelkie pieniądze na proces, twierdząc, że odzyska znakomita po dziadku). Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Przy dogorywającej świeczce stał Wokulski. Uprzednio zapytał pana Klejna, wynajmującego tam mieszkanie, o drogę. W następnym mieszkaniu, zajmowanym przez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Rosjanin, szczęśliwy z przyjazdu wspólnika, zabrał zmęczonego Stanisława do hotelu, gdzie objaśnił elementy ich przyszłego interesu (Wokulski miał zarobić pięćdziesiąt tysięcy rubli). Rozdział V Pod jednym dachem. Dlatego również zaaranżowała spotkaniepod swoim dachem. Do Izabeli natomiast żadne argumenty nie docierały, dla niej w każdej sytuacji kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Zaczęła czynić mu oczywiste nadzieje. Wokulski, w przypływie nowej nadziej na wspólną przyszłość, natychmiast złożył wizytę ukochanej, wyznał skruchę i podarował medalion z próbką metalu od Geista, co było równoznaczne z oświadczynami, ze złożeniem swego losu w ręce panny Izabeli. Gdy zachorowała siostra pana Tomasza, mieszkająca w Krakowie, Łęccy zaproponowali bohaterowi wspólną podróż koleją w odwiedziny do chorej. Spod kół wyciągnął go dróżnik Wysocki, brat furmana, któremu kiedyś pomógł (na jego prośbę kolejarza przeniesiono z Częstochowy do Skierniewic). Przybyli do jego domu na zawołanie służącego, doktor Szuman z Ochockim i Maruszewiczem dowiedzieli się od wynalazcy o zamiarze wstąpienia panny Izabeli do klasztoru.

[9274] [9275] [9276] [9277] [9278] [9279] [9280] [9281] [9282] [9283] [9284] [9285] [9286] [9287] [9288] [9289] [9290] [9291] [9292] [9293] [9294] [9295] [9296] [9297] [9298] [9299] [9300] [9301] [9302] [9303] [9304] [9305] [9306] [9307] [9308] [9309] [9310] [9311] [9312] [9313] [9314] [9315] [9316] [9317] [9318] [9319] [9320] [9321] [9322] [9323] [9324] [9325] [9326] [9327] [9328]