24740 chroniczny

Lalka dla odważnych

W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Poprzez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po dziś dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”... Do domu rodziny Rzeckich przychodziło najczęściej dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (również woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli wszyscy (dosłownie pan Domański odrobinę lubił anyżówkę), niemniej jednak roztropni politycy”. Po paru miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika. A przy tym opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, w gronie których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie posiadasz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny. Zaczął wypytywać Ignacego o szczegóły tej wizyty. W sklepie poprosiła pana Mraczewskiego o poradę w wyborze rękawiczek. Przed godziną byłem pełen trucizny, a w tym momencie jestem tak spokojny i - jakiś pusty, jakby uciekła ze mnie dusza i wnętrzności, a została wyłącznie skóra i odzież. Wokulski dał mu dziesięć rubli i powiedział, że od jutra posiada przyjść do niego do pracy przy przewozach. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. W tym samym czasie Izabela wróciła do lokalu mieszkalnego bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to Wokulski, „łatwy kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Pan Ignacy otrzymał od Stacha lokal mieszkalny przy nowym sklepie, w którym zainstalował zgromadzone poprzez lata przez subiekta bibeloty związane z francuskim rodem cesarskim. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie.

Rozdział XVIII Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta. Oprócz tego hrabina odradzała młodszej krewnej wypad do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Nareszcie przyszedł - w cudzej odzieży, zmizerowany, niemniej jednak z zadartą głową. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. W dalszym mieszkaniu, zajmowanym przez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Musiał przejąć obowiązki Suzina, który wyjechał w celu załatwienia pozostałych interesów, radząc poprzednio przyjacielowi, żeby nie zawracał sobie głowy Łęcką, ponieważ był kupcem z dużą sumą pieniędzy (zwróciły mu się wydatki poniesione uprzednio w Gdańsku). Po paru dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. Zrobiło mu się żal poznanego arystokraty. Zaprosił do siebie Ochockiego, opowiadając o wynalazku widzianym w Paryżu, który zaskoczy każdego. Aby przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze najczęściej przesiadywał u pięknej Heleny. Ta opowiedziała mu pewnego dnia o jednej ze swych wizyt u baronowej Krzeszowskiej, która pokazała małej Helence atrakcyjną lalkę należącą niegdyś do jej nieżyjącej córki. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom , a dodatkowo o tym, że Ci śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. W rozmowie z Wąsowską kapryśna Izabela szczyciła się faktem, iż owinięty dookoła jej palca Wokulski gotowy był rzucić do jej stóp cały swój zgromadzony majątek. Choć Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to natomiast na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego jednak nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). Gdy czyniła mu wymówki o metodę, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki. Z jednej strony miał przebywać na wschodzie, a w późniejszym czasie przedostać się do Ameryki, a z drugiej widziano go przy zakupie naboi dynamitowych w Zasławku.

[24685] [24686] [24687] [24688] [24689] [24690] [24691] [24692] [24693] [24694] [24695] [24696] [24697] [24698] [24699] [24700] [24701] [24702] [24703] [24704] [24705] [24706] [24707] [24708] [24709] [24710] [24711] [24712] [24713] [24714] [24715] [24716] [24717] [24718] [24719] [24720] [24721] [24722] [24723] [24724] [24725] [24726] [24727] [24728] [24729] [24730] [24731] [24732] [24733] [24734] [24735] [24736] [24737] [24738] [24739]