52180 choć

Lalka dla odważnych

Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w znaczącej liczbie przypadków marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś albo za granicę. Jak nietrudno się domyślić, cel ich wizyt był w każdej sytuacji identyczny – nieustanne rozmowy o wybitnym francuskim cesarzu.. Rozumiesz mnie, Stasiu?. Podróżowała po świecie, jadała ze srebrnych talerzy.. Tomasz wygadał się jeszcze, iż wygrywa w karty z kupcem, co wzbudziło w pannie zapewnienie, że Wokulski specjalnie daje się ogrywać.. Zrobiła na nim szczególne wrażenie. Panie podobnie jak równieżnni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. Po pożegnaniu ze zgromadzonymi nowo poznany młodzieniec zapytał kupca, czy ma możliwość mu towarzyszyć w drodze powrotnej. Ten doradził mu jednakże scedowanie licytacji kamienicy staremu Szlaungbaumowi. Po kilku dniach do Wokulskiego przeszedł Maruszewicz prosząc, w imieniu barona Krzeszowskiego, o pożyczkę pieniężną w zamian dając weksel. Po śnie, w którym Wokulski opiekował się jej domem, dbał o posag, postanowiła zaprosić go na obiad (ażeby wykorzystać jego genialny charakter).

Przywitał go pan Tomasz i powiedział, że sprzedaje kamienicę, bo lokatorzy nie płacą (myślał, że Wokulski nie wie o jego kłopotach inwestycyjnych). Na te słowa podniecona dama także nabrała pragnienia do zagranicznego wojażu. Wyznała, że jej smutno, gdy po przedstawieniach zamiast bukietów kwiatów, tragik nagradzany jest wyłącznie skromnymi brawami. Zubożały arystokrata wrócił do lokalu mieszkalnego powozem Wokulskiego i opowiedział córce o wyniku licytacji. Na koniec rozmowy Łęcki zaciągnął jeszcze kredyt u Wokulskego na bardzo dogodny procent. Starski wyrażał przyjemność z planowanych wspólnych wakacji. Rozdział XX Pamiętnik starego subiekta. Młodzieniec coraz w przyszłości wracał z tych wizyt, a żona Mincla oszalała na jego punkcie: chodziła jak osowiała i robiła mężowi awantury z byle powodu, choćby biedak chował się przed nią na całe dnie. Przestał zaglądać do książek, w znaczącej liczbie przypadków nie wracał na noc: „Swój balon z wiatrakiem rzucił w kąt, gdzie go niebawem zasnuła pajęczyna; butlę do robienia gazów oddał stróżowi na wodę, do książek dosłownie nie zaglądał”. Minclowa również chodziła kiepska. Odbyło się wręcz huczne wesele, w tydzień po którym młodszy małżonek zajął miejsce Mincla w sklepie i wziął się do roboty: nawiązał nowe kontakty z kupcami moskiewskimi, co potroiło obroty sklepu. W jednym z nich Suzin donosił o przełożeniu sesji na godzinę dwudziestą, i prosił o załatwienie czekających petentów. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, ma możliwość”. Kobieta zaprowadziła tam nowe porządki: podwyższyła natychmiastowo czynsz i odmówiła domu studentom. W rozmowie z Wąsowską kapryśna Izabela szczyciła się faktem, iż owinięty dookoła jej palca Wokulski gotowy był rzucić do jej stóp cały swój zgromadzony majątek. Odwiedzali go liczni znajomi, a pośród nich doktor Szuman (w trakcie jednej z wizyt nazwał Wokulskiego „polskim romantykiem”) , a oprócz tego Julian Ochocki, egzekutor testamentu prezesowej, który doniósł panu Ignacemu o śmierci Łęckiego (o apopleksję zakończoną śmiercią przyprawiło go odesłanie marszałka poprzez swoją córkę) i w konsekwencji tego o wycofaniu się wszystkich adoratorów panny Izabeli.

[52125] [52126] [52127] [52128] [52129] [52130] [52131] [52132] [52133] [52134] [52135] [52136] [52137] [52138] [52139] [52140] [52141] [52142] [52143] [52144] [52145] [52146] [52147] [52148] [52149] [52150] [52151] [52152] [52153] [52154] [52155] [52156] [52157] [52158] [52159] [52160] [52161] [52162] [52163] [52164] [52165] [52166] [52167] [52168] [52169] [52170] [52171] [52172] [52173] [52174] [52175] [52176] [52177] [52178] [52179]