Lalka dla odważnych
. Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym bardzo często marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś lub za granicę. Niejednokrotnie wręcz w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" albo "Lewe ramię naprzód - marsz!. Franca zwykle sprowadzano do sklepu (…)”. Po szybkim wykonaniu poczęstunku mężczyźni zaczęli rozmawiać o wojnie i o polityce. - Grosz ten zarobiłem uczciwie, wręcz ciężko, bardzo ciężko. W dodatku opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, wśród których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie masz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny. Zaczął wypytywać Ignacego o elementy tej wizyty. Córka w gronie kandydatów starających się o jej rękę mogła przebierać: „Wiktor Emanuel, oczarowany pięknością jego córki, zaszczycał go własną przyjaźnią i dosłownie chciał mu nadać tytuł hrabiego. Podczas obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością." Zapłać temu panu!. Przed godziną byłem pełen trucizny, a w tej chwili jestem tak spokojny i - jakiś pusty, jakby uciekła ze mnie dusza i wnętrzności, a została tylko skóra i odzież. Zrobiła na nim szczególne wrażenie. Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna.
Gdy wrócił do sklepu, zastał baronową Krzeszowską, oglądającą neseserki. Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami. Przed paru laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą ma możliwość teraz także… W tym momencie przyjechał do Warszawy na występy i choćby obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno. Była zawiedziona. Wokulski po przeczytaniu kartek, wpadł na myśl rozwiązania sytuacji. O jedenastej przyszła do Wokulskiego Marianna, zmieniona nie do poznania. W drodze miał wrażenie, że ludzie ze zdziwieniem mu się przyglądają i rozważają, co też takiego musiało się stać, że o tej porze nie jest w sklepie. Po wejściu kolejnego gościa, Henryka Szlangbauma (pracownika Wokulskiego, a syna nowego posiadacza kamienicy), który oświadczył Łęckiemu, że jego ojciec może zawsze odsprzedać nowy nabytek za taką samą sumę, którą na niego wydał, Łęcki się zdziwił i zamarł. Z wywodów ojca Łęcka nie mogła pojąć, w jaki metodę, gdy od trzydziestu tysięcy dają dziesięć procent, on otrzymał od Wokulskiego aż trzydzieści 5. Była przerażona rozmiarem długów. Poprosił także, żeby przyjaciel zbierał od osób komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, by płacili w terminie. Gdy wraz z prezesową robił codzienny przegląd stodół, obór i inwentarza, po raz 1-wszy spotkał otyłych parobków i porządne czworaki. Niecne plotki doszły również do uszu Ignacego Rzeckiego i wywołały w starszym mężczyźnie falę przygnębienia. Tak również się stało. W rozmowie ze starym subiektem młody wynalazca przedstawił osobiste zdanie o bezczynności arystokracji , a oprócz tego zapewnił o ogromnym szacunku, którym darzył Wokulskiego. .
[57393] [57394] [57395] [57396] [57397] [57398] [57399] [57400] [57401] [57402] [57403] [57404] [57405] [57406] [57407] [57408] [57409] [57410] [57411] [57412] [57413] [57414] [57415] [57416] [57417] [57418] [57419] [57420] [57421] [57422] [57423] [57424] [57425] [57426] [57427] [57428] [57429] [57430] [57431] [57432] [57433] [57434] [57435] [57436] [57437] [57438] [57439] [57440] [57441] [57442] [57443] [57444] [57445] [57446] [57447]