Lalka dla odważnych
Byli w gronie nich ajent handlowy Szprot, fabrykant powozów pan Deklewski , a ponadto radca Węgrowicz. Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Snuli domysły, dlaczego porzucił sklep (na szczęście dobrze prosperujący pod opieką i zarządem przyjaciela „tego wariata” – Ignacego Rzeckiego) i wyjechał na wojnę turecką, biorąc gotówkę po zmarłej żonie. Zajmował ponure mieszkanko z oknem wychodzącym na podwórze, z widokiem na mur stojącego naprzeciwko lokalu. Około trzynastej każdego dnia Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego całe zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji. Musieli wrócić przed piętnastą.", ciągnął mnie w odpowiednim kierunku za ogon tego ubrania”. Po niezbyt długim czasie umarł w fotelu oparty o książkę handlową. W Wielką Środę o jedenastej rano panna Izabela z Florentyną pojechały powozem do sklepu Stanisława Wokulskiego. Niemniej jednak kupiec - jest pariasem. Prawdopodobnie pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy. W wyniku miłej rozmowy Stanisław obiecał staruszce, iż postawi nieżyjącemu krewnemu nagrobek. Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami. Za parę dni do Lasku Bolońskiego zajechały powozy.
W dniu, w którym Wokulski miał przyjść na obiad, panna Izabela wróciła od hrabiny nienajlepsza i rozgniewana. Rozmawiali o etykiecie: Stanisław wygłosił opinię, iż nie pragnie być niewolnikiem zasad, gdyż widział towarzystwo, gdzie o nich zapominano. Wokulski jednakże, pomimo iż powszechnie wiadomo było, że niedługo i tak wybiera się do tego aglomeracje na wystawę - odmówił. Wskutek niepomyślnego obrotu spraw baronowa dostała spazmów i wściekłości. - Zatem żadna osoba?. W jednym lokalu mieszkalnego mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od kilku miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Rosjanin, szczęśliwy z przyjazdu wspólnika, zabrał zmęczonego Stanisława do hotelu, gdzie objaśnił detale ich przyszłego interesu (Wokulski miał zarobić pięćdziesiąt tysięcy rubli). Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu wyłącznie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Po krótkiej chwili przyszła do niej Zasławska, która zachwalała Stanisława, mówiąc, że to doskonały i zacny człowiek. Przez parę następnych dni padało, a gdy się wypogodziło, całe towarzystwo pojechało na wycieczkę. Natomiast znudzona i egoistyczna Izabela, nieświadoma jego wewnętrznej walki, wspominała ubiegłoroczną trzydziestoosobową majówkę, na co bohater odpowiedział, że rok temu o tej porze był w Bułgarii i myślał o niej. Z kolei zasadniczy bohater przeżywał kolejne rozterki miłosne – nie dostał zaproszenia na bal u księcia, jeszcze większą dezorientację wywołało w nim nadejście spóźnionego bileciku na dzień przed przyjęciem, co było wyrazem lekceważenia jego osoby. Nie poddając się, cały czas planował związek głównego bohatera z córką pani Misiewiczowej. Bohater czuł się zdruzgotany i wykończony psychicznie. W końcu postanowił zrealizować osobiste długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło jednak do tego, ponieważ, pomimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku. Dowiedziawszy się, że jego zostały podwładny, a obecny właściciel sklepu podejrzewa go o wynoszenie towarów – zdenerwowany pan Rzecki nagle zasłabł, a później zmarł.
[52118] [52119] [52120] [52121] [52122] [52123] [52124] [52125] [52126] [52127] [52128] [52129] [52130] [52131] [52132] [52133] [52134] [52135] [52136] [52137] [52138] [52139] [52140] [52141] [52142] [52143] [52144] [52145] [52146] [52147] [52148] [52149] [52150] [52151] [52152] [52153] [52154] [52155] [52156] [52157] [52158] [52159] [52160] [52161] [52162] [52163] [52164] [52165] [52166] [52167] [52168] [52169] [52170] [52171] [52172]