Lalka dla odważnych
Sprzedał kalosze klientowi, choćby ten za bardzo ich nie potrzebował. Musieli wrócić przed piętnastą. Wolny czas wolał poświęcać na leżenie na łóżku i wpatrywanie się w spersonalizowane zakratowane okno. Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w znaczącej liczbie przypadków marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś lub za granicę. Wielokrotnie dosłownie w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" lub "Lewe ramię naprzód - marsz!. Widząc, że jedno ziarno upadło na kontuar (stary miał w chwili obecnej oczy zamknięte), podniosłem je nieznacznie i zjadłem. Dopiero po nim ukazywał się Jan Mincel i ucałowawszy stryja w rękę, stawał za swoim kontuarem, na którym w trakcie lata łapał muchy, a w zimie kreślił palcem lub pięścią jakieś figury. Także ją musieli całować w rękę.. Jak gracz, któremu dziesięć razy z rzędu wychodzi ten sam numer w rulecie.)A jak ona rozmawiała ze mną.. Wraz z powiększeniem sklepu grono subiektów zasilił zasymilowany Żyd Szlangbaum (systematycznie wytyka mu się jego pochodzenie). Kupił program wyścigów oraz obstawił zakłady na konia.
Gdy hrabia oznajmił, że baron jest gotów przeprosić Wokulskiego listownie, pan Ignacy nie wyraził potwierdzenia. Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża. Zaniósł natomiast korespondencję. Natychmiast udała się do ojca, również zdziwionego tą informacją, i w okamgnieniu oboje zaczęli kojarzyć i łączyć fakty. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze. Przy dogorywającej świeczce stał Wokulski. Wino Machalskiego było tak mocne, że właśnie straciłem przytomność. Ignacy wspominał, jak w pół roku po śmierci Minclowej, Stach zmarniał w oczach. Oprócz tego dowiedział się, że przecieka dach , a ponadto, że nikt nie wywozi śmieci. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Po przyjeździe do lasu piękna Wąsowska, świadoma uczuć Stanisława do Łęckiej, połączyła ich w parę w czasie wyszukiwania grzybów, a sama zniknęła z Kaziem za wzgórzem. W trakcie rozmowy na temat ich wspólnego przyjaciela doktor skrytykował marzycielstwo Wokulskiego, które według niego było przyczyną tragedii bohatera. Pocieszenie dawały mu coraz częstsze wizyty u Heleny Stawskiej, do których zachęcał go pan Ignacy. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Śląsku , a ponadto, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem. Do uszu Rzeckiego dochodziły liczne plotki o miejscu pobytu Wokulskiego. Przybyli do jego mieszkania na zawołanie służącego, doktor Szuman z Ochockim i Maruszewiczem dowiedzieli się od wynalazcy o zamiarze wstąpienia panny Izabeli do klasztoru.
[5077] [5078] [5079] [5080] [5081] [5082] [5083] [5084] [5085] [5086] [5087] [5088] [5089] [5090] [5091] [5092] [5093] [5094] [5095] [5096] [5097] [5098] [5099] [5100] [5101] [5102] [5103] [5104] [5105] [5106] [5107] [5108] [5109] [5110] [5111] [5112] [5113] [5114] [5115] [5116] [5117] [5118] [5119] [5120] [5121] [5122] [5123] [5124] [5125] [5126] [5127] [5128] [5129] [5130] [5131]