Lalka dla odważnych
Ludzie zastanawiali się nad: „pokojem san-stefańskim, wyborem nowego papieża lub szansami europejskiej wojny”. Nigdy zbyt daleko nie oddalał się myślami od swych wyuczonych obowiązków. Nie pozwalał sobie na to jednak zbyt w bardzo wielu przypadkach, a jeśli już, to w okamgnieniu uciechy, zezłoszczony na chwilę zapomnienia, szybko chował zabawki z powrotem na półki: "Głupstwo handel. Ciotka była praczką, a ojciec, chcąc wykorzystać maksymalnie czas, zajmował się klejeniem kopert. Pan Domański proponował zabranie chłopca do spersonalizowanych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Kolejnym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością. - No - dodał w parę chwil - miałem również szalone szczęście.. Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie. Po wyjściu barona, Krzeszowska oznajmiła Wokulskiemu, iż był to jej mąż, z którym w tym momencie się rozwodzi. Na drugi dzień, w Wielki Czwartek, do Wokulskiego przyszło małżeństwo Krzeszowskich (oddzielnie) z prośbą o ponowne przyjęcie Mraczewskiego. W drodze Ochocki opowiedział ciut o sobie. Na te słowa mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Choć Wokulski wygrał pojedynek, postrzeliwszy barona w twarz, to mecenas zarzucił mu lekkomyślne zachowanie i ostrzegł przed arystokracją, mogącą w tej chwili odstąpić od planowanej spółki.
Z listu wynikało ponadto, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma. Gość wszedł bardzo wzburzony i zdenerwowany faktem, że Żyd kupił jego kamienicę za kwotę dużo niższą, niż była warta. Po wejściu kolejnego gościa, Henryka Szlangbauma (pracownika Wokulskiego, a syna nowego właściciela kamienicy), który oświadczył Łęckiemu, że jego ojciec ma możliwość za każdym razem odsprzedać nowy nabytek za taką samą sumę, którą na niego wydał, Łęcki się zdziwił i zamarł. Izabela dowiedziała się nowych treści o życiu dawnego konkurenta: był bardzo zadłużony, ale miał nadzieję na spadek po ciotce Hortensji , a ponadto na nieduży kapitał pana Tomasza. Zastali tam również pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież żeby, jeśli nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona. Rozdział II Widziadło. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (nawet kolejny złoty biznes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, ale na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Poprzez parę następnych dni padało, a gdy się wypogodziło, pełne towarzystwo pojechało na wycieczkę. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, może”. Nie poddając się, nadal planował związek głównego bohatera z córką pani Misiewiczowej. Była dumna z sposobów nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Kobietaprzyjęła dowód miłości i poinformowała o tym panią Wąsowską, chłodno nastawioną do ich związku. Bohater czuł się zdruzgotany i wykończony psychicznie. Kamieniarz wyznał, że od poznania tej tajemnicy, zmienił sposób traktowania Marianny.
[17730] [17731] [17732] [17733] [17734] [17735] [17736] [17737] [17738] [17739] [17740] [17741] [17742] [17743] [17744] [17745] [17746] [17747] [17748] [17749] [17750] [17751] [17752] [17753] [17754] [17755] [17756] [17757] [17758] [17759] [17760] [17761] [17762] [17763] [17764] [17765] [17766] [17767] [17768] [17769] [17770] [17771] [17772] [17773] [17774] [17775] [17776] [17777] [17778] [17779] [17780] [17781] [17782] [17783] [17784]