Lalka dla odważnych
Byli w gronie nich ajent handlowy Szprot, fabrykant powozów pan Deklewski oraz radca Węgrowicz. W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Przez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po aktualnie dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. Sklepem pod nieobecność nowego właściciela zarządzał Rzecki: „Ani jednak ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani wręcz ustalona reputacja sklepu ma możliwość nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik firmy, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Przeglądał towary w gablotach (spinki, rękawiczki, albumy i tym podobne przedmioty), ażeby punktualnie o godzinie ósmej otworzyć drzwi wejściowe sklepu. Lubił w pewnych przypadkach wystawiać na stół sklepowe zabawki, aby po nakręceniu ich wszystkich jednocześnie, oddawać się chwili przyjemności i wspomnień z dzieciństwa.. Następnym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością. W 1846 roku handel w sklepie nieco osłabł, wówczas to w końcu pełnoprawnym subiektem został Ignacy Rzecki. W kwietniowe popołudnie panna Izabela czytała powieść Zoli „Une page d'amour”, lecz nie mogła się skupić na treści, ponieważ wciąż myślała o serwisie i srebrach, które były u jubilera, czekając na nowego nabywcę: „Panna Izabela czuje ściśnięcie serca za serwisem i srebrami, lecz doznaje niejakiej ulgi na myśl o kweście i nowej toalecie.. Skierował osobiste kroki ulicą Karową w kierunku Wisły. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił. Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze. Pani Meliton informowała, iż pan Maruszewicz, znajomy skłóconego małżeństwa, ma zaproponować Stanisławowi zakup zwierzęcia, ulubieńca panny Łęckiej.
Dopiero po powrocie do lokalu mieszkalnego przypomniała sobie, że posiada ich odwiedzić Wokulski. Bez ustanku nie opuszczały go pomysłu, iż powinien sobie zasłużyć na pannę Izabelę. Rano w sklepie pan Ignacy, który pierwszy raz zaspał (po przedstawieniu wstąpił do restauracji i wypił parę kieliszków), otrzymał anonimowy list, w którym jakaś kobieta oskarżała jego przyjaciela o dręczenie chorej kobiety. Licytacja miała się zacząć za godzinę, więc poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnorakich wywodów i rozważań Żydów na temat licytacji. Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choćby była warta siedemdziesiąt). Starski wyrażał przyjemność z planowanych wspólnych wakacji. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni Ci. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Dowiedziawszy się, że odwiedza ją Izabela, natychmiast wrócił do Warszawy. Dalski był nieprawdopodobnie zakochany w dziewczynie. Do Izabeli jednakże żadne argumenty nie docierały, dla niej zawsze kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Małżeństwo się pogodziło. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Dając dróżnikowi kilka sturublówek poradził, ażeby na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów. Podczas tej rozmowy Stanisław zaproponował wspólny wypad do Paryża, do pracowni profesora Geista.
[55729] [55730] [55731] [55732] [55733] [55734] [55735] [55736] [55737] [55738] [55739] [55740] [55741] [55742] [55743] [55744] [55745] [55746] [55747] [55748] [55749] [55750] [55751] [55752] [55753] [55754] [55755] [55756] [55757] [55758] [55759] [55760] [55761] [55762] [55763] [55764] [55765] [55766] [55767] [55768] [55769] [55770] [55771] [55772] [55773] [55774] [55775] [55776] [55777] [55778] [55779] [55780] [55781] [55782] [55783]