Lalka dla odważnych
Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który przez ten czas kilkakrotnie zmieniał właścicieli. Wracali około czternastej, a wówczas na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim.. Nie zapomniał również o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Podróżowała po świecie, jadała ze srebrnych talerzy. Przypomniał sobie, jak znajomy wspominał o bulwarach znajdujących się w tamtej części Warszawy i postanowił je obejrzeć... W 1851 roku przekraczając galicyjską granicę, znalazł się w Tomaszowie, a potem przebywał w więzieniu w Zamościu. Rozmowa uspokoiła Stacha – Julian nie był jego rywalem. Przed zobaczeniem zwierzęcia Wokulski uregulował jeszcze dług barona u dyrektora stajni za opiekę i schronienie dla konia, prosząc jednocześnie, by na wyścigi wyprowadzano go bezimiennie. Przyszedł w imieniu barona Krzeszowskiego z prośbą o odsprzedanie byłej własności. Doktor, zaskoczony udziałem przyjaciela w wyścigach, zgodził się.
Rozmawiali o etykiecie: Stanisław wygłosił opinię, iż nie pragnie być niewolnikiem zasad, gdyż widział towarzystwo, gdzie o nich zapominano. Do spotkania jednakże nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. Mężczyźni ustalali zasady licytacji kamienicy , a ponadto jej cenę - dziewięćdziesiąt tysięcy rubli. Rozpoczęła się licytacja. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył wyjątkowo wysoki procent od powierzonego kapitału. Gość zapytał, czy może się zatrzymać u przyjaciela na tydzień, na co ten ochoczo się zgodził.. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. Rozdział II Widziadło. Dowiedziawszy się, że odwiedza ją Izabela, natychmiast wrócił do Warszawy. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za bardzo dobry dla niej - rozpieszczonej panny. W trakcie koncertu Molinariego Wokulski odkrył niczym nieuzasadnioną fascynację Izabeli kiepskim artystą (nie odstępował go na krok). Gdy zachorowała siostra pana Tomasza, mieszkająca w Krakowie, Łęccy zaproponowali bohaterowi wspólną eskapadę koleją w odwiedziny do chorej. Po jakimś czasie otworzył list z Paryża, który otrzymał w ostatnim czasie.
[1875] [1876] [1877] [1878] [1879] [1880] [1881] [1882] [1883] [1884] [1885] [1886] [1887] [1888] [1889] [1890] [1891] [1892] [1893] [1894] [1895] [1896] [1897] [1898] [1899] [1900] [1901] [1902] [1903] [1904] [1905] [1906] [1907] [1908] [1909] [1910] [1911] [1912] [1913] [1914] [1915] [1916] [1917] [1918] [1919] [1920] [1921] [1922] [1923] [1924] [1925] [1926] [1927] [1928] [1929]