12122 biorąc

Lalka dla odważnych

Prócz Ignacego pracowało tam dwóch krewnych właściciela: trzydziestokilkuletni Franc Mincel („dostawał” od starego za palenie fajki w sklepie) oraz dodatkowo Jan Mincel (ten z kolei obrywał za podkradanie kolorowego papieru, na którym pisał miłosne liściki do kobiet). O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu mama starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę. W 1850 roku Franc został na miejscu (na Podwalu) z towarami kolonialnymi, a Jan z galanterią przeniósł się do sklepu na Krakowskie Przedmieście (którym w czasie akcji powieści kieruje Ignacy Rzecki)." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie). Ignacy wziął klucze i obaj udali się do sklepu. Pięknie je urządził bogatymi meblami, a ogół uzupełniały różnorodne ciekawe drobiazgi. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Z rozmowy z ojcem dowiedziała się także, iż to teraz Stanisław wykupił ich srebra oraz dodatkowo jego weksle. W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. W 1846 udał się na Węgry (za zgodą wuja Raczka , a oprócz tego pojawiającego się we śnie ojca) wraz ze swym przyjacielem, Augustem Katzem, z którym uczestniczył w przyszłości w zwycięskiej bitwie na węgierskiej równinie (z tego miejsca obserwowali płonące wsie i unoszący się dym). Przyszedł w imieniu barona Krzeszowskiego z prośbą o odsprzedanie byłej własności. Wokulski za tę zniewagę oraz za impertynencje podstarzałego adoratora do panny Izabeli, wyzwał go na pojedynek. Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który wciąż ją zaskakiwał. Bardzo zbliżył się do jej ojca, ludzie na około go zachwalali, a najbardziej prezesowa.

Rozpoczęła się licytacja. Natychmiast udała się do ojca, także zdziwionego tą informacją, i w kilka chwil oboje zaczęli kojarzyć i łączyć fakty. W trakcie drogi nie padło ani jedno słowo. Mężczyznaten wmawiał synowi, by nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy. Wtedy pierwszy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do dziś dnia robi mi przykre wrażenie. Od tej pory całkowicie zmienił tryb życia(…)”. Odbyło się dosłownie huczne wesele, w tydzień po którym młodszy małżonek zajął miejsce Mincla w sklepie i wziął się do roboty: nawiązał nowe kontakty z kupcami moskiewskimi, co potroiło obroty sklepu. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Wyjechali na grzybobranie. Gdy inni ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. W tym czasie Pani Stawska, ulegając namowom pana Ignacego, w sklepie Stacha nabyła dla osobistej córeczki lalkę po zwłaszcza niskich kosztach. Była dumna z sposobności nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Poprosił Wokulskiego o potwierdzenie, którą ten natychmiast wyraził, przeznaczając równocześnie pieniądze na posag dziewczyny i prosząc, ażeby przed ślubem kamieniarz go odwiedził. Pocieszenie dawały mu coraz częstsze wizyty u Heleny Stawskiej, do których zachęcał go pan Ignacy. Bohater czuł się zdruzgotany i wykończony psychicznie.

[12067] [12068] [12069] [12070] [12071] [12072] [12073] [12074] [12075] [12076] [12077] [12078] [12079] [12080] [12081] [12082] [12083] [12084] [12085] [12086] [12087] [12088] [12089] [12090] [12091] [12092] [12093] [12094] [12095] [12096] [12097] [12098] [12099] [12100] [12101] [12102] [12103] [12104] [12105] [12106] [12107] [12108] [12109] [12110] [12111] [12112] [12113] [12114] [12115] [12116] [12117] [12118] [12119] [12120] [12121]