13428 atrakcyjną

Lalka dla odważnych

Wracali około czternastej, a wtedy na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. Lubił zdarza się, że wystawiać na stół sklepowe zabawki, żeby po nakręceniu ich wszystkich równocześnie, oddawać się chwili przyjemności i wspomnień z dzieciństwa. Z lokalu wychodził rzadko. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, więc postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na pełne lato”. Nie mając kompana do rozmowy „(…)w największym sekrecie pisywał pamiętnik”, skarbiec jego wszystkich przemyśleń. Choćby był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. Teraz, gdzieś z ulicy zjawiał się August Katz, zdejmował surdut, kładł fartuch i milcząc stawał między beczką mydła szarego a kolumną ułożoną z cegiełek mydła żółtego. Rano w większości przypadków klientami byli służący albo biedacy.Tomasz Łęcki pochodził z rodziny, w której było paru senatorów, a ojciec posiadał kiedyś miliony, pochłonięte w późniejszym czasie wydarzeniami politycznymi i podróżami. Podróżowała po świecie, jadała ze srebrnych talerzy." - pytał się w duchu, nie mogąc od niej oczu oderwać. W towarzystwo arystokratyczne wprowadził go pan Łęcki, przedstawiając śmietankę towarzyską Warszawy. W liście pani Meliton donosiła o rychłej licytacji kamienicy Łęckich, na którą największą ochotę posiada ich krewna, baronowa Krzeszowska. Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich.

Weszli do salonu, w którym siedziała Izabela i panna Florentyna. Wokulski po przeczytaniu kartek, wpadł na koncepcja rozwiązania sytuacji. Budynek miał być kupiony dla Wokulskiego, niemniej jednak nie poprzez niego, gdyż figurantem na licytacji miał być Szlangbaum. Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choćby była warta siedemdziesiąt). Wskutek niepomyślnego obrotu spraw baronowa dostała spazmów i wściekłości. Mężczyźni uzgodnili ostatnie okoliczności kredyty i starszy z nich zapytał, czy to prawda, że Wokulski kupił jego kamienicę. Zastali tam też pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież by, o ile nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście osób, a między nimi pana Leona. Wino Machalskiego było tak mocne, że w tym momencie straciłem przytomność. Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta. Rozdział II Widziadło. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszelkie kobiety. Zaczął szantażować byłego szefa, iż jeśli zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, nadal bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą. Kamieniarz wyznał, że od poznania tej tajemnicy, zmienił sposób traktowania Marianny. Z jednej strony miał przebywać na wschodzie, a w przyszłości przedostać się do Ameryki, a z drugiej widziano go przy zakupie naboi dynamitowych w Zasławku.

[13373] [13374] [13375] [13376] [13377] [13378] [13379] [13380] [13381] [13382] [13383] [13384] [13385] [13386] [13387] [13388] [13389] [13390] [13391] [13392] [13393] [13394] [13395] [13396] [13397] [13398] [13399] [13400] [13401] [13402] [13403] [13404] [13405] [13406] [13407] [13408] [13409] [13410] [13411] [13412] [13413] [13414] [13415] [13416] [13417] [13418] [13419] [13420] [13421] [13422] [13423] [13424] [13425] [13426] [13427]