Lalka dla odważnych
Snuli domysły, dlaczego porzucił sklep (na szczęście dobrze prosperujący pod opieką i zarządem przyjaciela „tego wariata” – Ignacego Rzeckiego) i wyjechał na wojnę turecką, biorąc gotówkę po zmarłej żonie. Radca wspominał, iż młodzieniec w dzień pracował przy bufecie (w handlu winami i delikatesami), w nocy zaś pilnie się uczył: „Zachciało mu się być uczonym!. Zajmował ponure mieszkanko z oknem wychodzącym na podwórze, z widokiem na mur stojącego naprzeciwko domu. Wokulski wyznał, iż to dzięki trwającemu konfliktowi zbrojnemu wzbogacił się, a ze starannosią dzięki bogatemu wspólnikowi i celnym inwestycjom. Toteż mój kapitał stale wzrastający był w ciągłym ruchu. Bywało, chodzę, jem, rozmawiam, myślę przytomnie, rozpatruję się w pięknej okolicy, nawet śmieję się i jestem wesół, a pomimo to czuję jakieś tępe ukłucie, jakiś drobny niepokój, jakąś nieskończenie małą obawę. Zaczął wypytywać Ignacego o szczegóły tej wizyty. Rozdział VIII Medytacje Ażeby ochłonąć i zastanowić się nad Tobie, Wokulski wyszedł na spacer. To wszystko przypominało mu swoje dzieciństwo i młodość, które upłynęły na ciężkiej pracy i nauce. Był przyrodnikiem, chemikiem , a oprócz tego wynalazcą pasjonatem, zakochanym w prywatnych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej. Przed kilku laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą ma możliwość w tym momencie również… W tym momencie przyjechał do Warszawy na występy i choćby obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno. Po powrocie do mieszkania Wokulski zlecił Obermanowi kupienie na jutrzejsze zaprezentowanie w Teatrze Wielkim mnóstwa bukietów i wieńców kwiatów. Zaniósł jednak korespondencję. Z rozmowy poprzez Łęcką z kuzynem w języku angielskim, Stanisław zorientował się, iż nie zamierza wyjechać z nim do Paryża.
- Zatem nikt?.. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, zatem poszedł do lokalu rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych przez elegancką Stawską. Rozdział III Człowiek szczęśliwy z miłości. Rozdział V Pod jednym dachem. W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). Właśnie w takich chwilach był gotowy poświęcić dla niej życie… Kilka dni w przyszłości pełne towarzystwo wybrało się zwiedzać ruiny zasławskiego zamku, w okolicach którego, na prośbę prezesowej, miał stanąć nagrobek upamiętniający postać stryja Wokulskiego. Przedtem zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Rozdział X Damy i kobiety. Do kobiety docierała czasami koncepcja, iż to całkiem prawdopodobne, że efekt częstej bytności u nich pana Stanisława i jego pomocy przy pomnażaniu kapitalików gości. Kobietawyraziła swą obawę o zbliżającej się tragedii, na co Julian odpowiedział, że Stanisław z pewnością porzuci wszystko żeby realizować się w badaniach naukowych. Na wieść o nowych długach męża i podejrzewając jego rychłego powrotu – zleciła Maruszewiczowi kupno nowych kapci i szlafroka. Malwersant pojawił się po paru dniach u Stanisława. Ta bolesna wiadomość spowodował, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”. Subiekt pisał również o wyjeździe Stacha do Moskwy w sprawie interesów z Suzinem , a oprócz tego o przyjęciu poprzez panią Stawską Mraczewskiego.
[52103] [52104] [52105] [52106] [52107] [52108] [52109] [52110] [52111] [52112] [52113] [52114] [52115] [52116] [52117] [52118] [52119] [52120] [52121] [52122] [52123] [52124] [52125] [52126] [52127] [52128] [52129] [52130] [52131] [52132] [52133] [52134] [52135] [52136] [52137] [52138] [52139] [52140] [52141] [52142] [52143] [52144] [52145] [52146] [52147] [52148] [52149] [52150] [52151] [52152] [52153] [52154] [52155] [52156] [52157]