Lalka dla odważnych
Pan Domański proponował zabranie chłopca do własnych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Widząc, że jedno ziarno upadło na kontuar (stary miał teraz oczy zamknięte), podniosłem je nieznacznie i zjadłem. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem... Poinformował przyjaciela o swoich planach: miał plan rozszerzyć sklep , a oprócz tego, ażeby odciążyć Ignacego, zatrudnić dwóch subiektów.. Każde jej życzenie czy marzenie było spełniane od razu. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz przez pełne miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy. Nie istniały różnice położeń jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się inni ludzie sami ludzie, te same obyczaje, te same sprzęty, a wręcz te same potrawy: zupy z wodorostów Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku lub z Morza Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata. W dalszej części listu ciotka chwaliła tego człowieka: „Kilku takich Wokulskich, a czuję, że na starość zostałabym demokratką. Zrobił wtedy na niej złe wrażenie swoimi bardzo czerwonymi dłońmi, których widok wywołał w niej obrzydzenie. To wszystko przypominało mu własne dzieciństwo i młodość, które upłynęły na ciężkiej pracy i nauce. Choćby przenigdy nie powiedział wprost, to kobieta od dawna domyślała się gorących uczuć Wokulskiego do panny Izabeli.
Gospodarz poprosił, aby gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się jedynie na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. Kupił program wyścigów , a ponadto obstawił zakłady na konia. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (też z mecenasem). Z wywodów ojca Łęcka nie mogła pojąć, w jaki metodę, gdy od trzydziestu tysięcy dają dziesięć %, on otrzymał od Wokulskiego aż trzydzieści 5. Była przerażona rozmiarem długów. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. - Więc nikt nie zdecyduje się na próbę?!. - krzyknął pan Leon załamując ręce. Wówczas subiekt zaproponował mu wyjście do teatru, na co młodszy przyjaciel po pewnym czasie przystał: „Poszedł do teatru i. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. Poprzez parę następnych dni padało, a gdy się wypogodziło, całe towarzystwo pojechało na wycieczkę. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, może”. Choćby Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to jednakże na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego jednak nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). W imieniu bohatera stary subiekt zachęcił Helenę do otwarcia swego swojego sklepu (na który Stanisław dał fundusze). Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Gdy czyniła mu wymówki o metodę, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki.
[13882] [13883] [13884] [13885] [13886] [13887] [13888] [13889] [13890] [13891] [13892] [13893] [13894] [13895] [13896] [13897] [13898] [13899] [13900] [13901] [13902] [13903] [13904] [13905] [13906] [13907] [13908] [13909] [13910] [13911] [13912] [13913] [13914] [13915] [13916] [13917] [13918] [13919] [13920] [13921] [13922] [13923] [13924] [13925] [13926] [13927] [13928] [13929] [13930] [13931] [13932] [13933] [13934] [13935] [13936]