38797 XX Pamiętnik

Lalka dla odważnych

. Starszy pan wpoił synowi fascynację wybitnym Francuzem. Rozumiesz mnie, Stasiu?. Pan Tomasz bywał kiedyś dosłownie na dworach: francuskim, wiedeńskim i włoskim, a poprzez jego dom przewijała się ówczesna śmietanka towarzyska. Gdyby nasze obowiązki zostały do spełnienia łatwe, nie istniałaby zasługa. Oni dla swoich celów umieją poruszyć wszelkie siły ziemskie, jakich my wręcz nie znamy. W wyniku miłej rozmowy Stanisław obiecał staruszce, iż postawi nieżyjącemu krewnemu nagrobek. Subiekt wspominał czasy powstania na Węgrzech w latach 1846-1847, gdy podejmował bodaj bardzo istotne decyzje w swoim życiu. Pani Meliton, w młodości nauczycielka, a dzisiaj swatka, miała ciężkie życie. Pewnego dnia dała znać, że Łęcka nazajutrz odwiedzi Łazienki wraz z hrabiną i prezesową, co niewymownie ucieszyło Stacha, ponieważ prezesowa, którą od wielkanocnego spotkania odwiedził już kilkakrotnie, darzyła go dużą życzliwością. Mniej więcej południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę. Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu. Przed paru laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą ma możliwość aktualnie też… Właśnie przyjechał do Warszawy na występy i choć obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno.

Do spotkania natomiast nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. Po powrocie do mieszkania Wokulski zlecił Obermanowi nabycie na jutrzejsze zademonstrowanie w Teatrze Wielkim mnóstwa bukietów i wieńców kwiatów. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak zazwyczaj, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. Milczenie. Poprzednio zapytał pana Klejna, wynajmującego tam lokal, o drogę. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski , a oprócz tego żołnierz wojen napoleońskich) okazało się też, że dokładnie tak samo jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. Dowiedziawszy się, że odwiedza ją Izabela, natychmiast wrócił do Warszawy. Poprzez parę następnych dni padało, a gdy się wypogodziło, całe towarzystwo pojechało na wycieczkę. Na pytanie o prawdziwość plotki o oświadczynach Stanisława, Izabela odpowiedział wymijająco: „może tak, ma możliwość nie”. Szuman wygłosił też pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał inwestycyjne zdolności Żydów). Parę dni w przyszłości lokaj barona oznajmił powrót pana. Jakby tego było niewiele, zatroszczył się o finansową przyszłe lata pani Heleny Stawskiej, z powodu której miał wyrzuty sumienia Non stop analizował imię „Izabela”: zamierzał nawet zakupić niewielki folwark pod Warszawą i nazwać go „Izabelinem”. Gdy zachorowała siostra pana Tomasza, mieszkająca w Krakowie, Łęccy zaproponowali bohaterowi wspólną podróż koleją w odwiedziny do chorej.

[38742] [38743] [38744] [38745] [38746] [38747] [38748] [38749] [38750] [38751] [38752] [38753] [38754] [38755] [38756] [38757] [38758] [38759] [38760] [38761] [38762] [38763] [38764] [38765] [38766] [38767] [38768] [38769] [38770] [38771] [38772] [38773] [38774] [38775] [38776] [38777] [38778] [38779] [38780] [38781] [38782] [38783] [38784] [38785] [38786] [38787] [38788] [38789] [38790] [38791] [38792] [38793] [38794] [38795] [38796]