Lalka dla odważnych
Około dziewiątej spóźniony wbiegł trzeci subiekt, pan Mraczewski (blondynek z wąsikami), tłumacząc pośpiesznie powody spóźnienia.. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. Półki uginały się pod ilością luksusowych towarów. Właściwie każdy, kto ich odwiedzał, zachwycał się subtelnością wystroju domu: „Kto tu wszedł, miał swobodę ruchu; nie potrzebował lękać się, że mu coś zastąpi drogę albo że on coś zepsuje. Córka w gronie kandydatów starających się o jej rękę mogła przebierać: „Wiktor Emanuel, oczarowany pięknością jego córki, zaszczycał go własną przyjaźnią i wręcz chciał mu nadać tytuł hrabiego. W trakcie obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością.. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz w ogromnej liczbie przypadków przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Na te słowa mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Choć Wokulski wygrał pojedynek, postrzeliwszy barona w twarz, to mecenas zarzucił mu lekkomyślne zachowanie i ostrzegł przed arystokracją, mogącą aktualnie odstąpić od planowanej spółki. Rozdział XVI „Ona” i „On” – i ci inni. Po wejściu do lokalu bohater zabrał się do rachunków i postanowił, że złoży wizytę baronowi Krzeszowskiemu.
Obiecała, że już nie zejdzie na złą drogę. Budynek miał być kupiony dla Wokulskiego, niemniej jednak nie poprzez niego, gdyż figurantem na licytacji miał być Szlangbaum. Spacerował, a momentalnie dostrzegł Łęcką z ojcem i hrabiną. Tymczasem z nowiną o powrocie z zagranicy Kazia Starskiego, byłego wielbiciela Izabeli, przyszła hrabina Joanna. Starski wyrażał radość z planowanych wspólnych wakacji. Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł pierwszy raz zobaczyć zakup przyjaciela. Wiele razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. Rosjanin, szczęśliwy z przyjazdu wspólnika, zabrał zmęczonego Stanisława do hotelu, gdzie objaśnił elementy ich przyszłego interesu (Wokulski miał zarobić pięćdziesiąt tysięcy rubli). Musiał przejąć obowiązki Suzina, który wyjechał w celu załatwienia pozostałych interesów, radząc wcześniej przyjacielowi, ażeby nie zawracał sobie głowy Łęcką, ponieważ był kupcem z dużą sumą kasy (zwróciły mu się wydatki poniesione przedtem w Poznaniu). Odnawiał dla niej swój lokal, skupywał zagraniczne meble, a dosłownie sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, może”. Była dumna z sposobów nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Kobietaprzyjęła dowód miłości i poinformowała o tym panią Wąsowską, chłodno nastawioną do ich związku. Co ciekawe, dopiero wówczas wydał się Izabeli godny zainteresowania. Kupił precyzyjną wagę i zaczął robić badania i analizy chemiczne. Gdy czyniła mu wymówki o metodę, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki.
[72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126]