Lalka dla odważnych
Radca wspominał, iż młodzieniec w dzień pracował przy bufecie (w handlu winami i delikatesami), w nocy zaś pilnie się uczył: „Zachciało mu się być uczonym!. Sprzedał kalosze kontrahentowi, choć ten za bardzo ich nie potrzebował. Prawe okno przeznaczone dla galanterii zbytkownych mieściło przeważnie jakiś brąz, porcelanową wazę, całą zastawę buduarowego stolika, dokoła których ustawiały się albumy, lichtarze, portmonety, wachlarze, w towarzystwie lasek, parasoli i niezliczonej ilości drobnych a eleganckich przedmiotów. głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy. Nie mając kompana do rozmowy „(…)w największym sekrecie pisywał pamiętnik”, skarbiec jego wszystkich przemyśleń. W 1846 roku handel w sklepie nieco osłabł, wtedy to w końcu pełnoprawnym subiektem został Ignacy Rzecki.. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Rozmyślania przerwało wejście panny Florentyny, niosącej list od hrabiny Karolowej, ciotki Łęckiej, która proponowała wykup srebra za trzy tysiące rubli: „(…) proponuję ci zatem, o ile zgodzisz się, trzy tysiące rubli kredyty na zastaw wspomnianego serwisu i sreber. Dziewczyna momentalnie wahania zgodziła się i w zaciszu pokoju pana Ignacego opowiedziała nowopoznanemu mężczyźnie historię swojego życia. Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji. W 1851 roku przekraczając galicyjską granicę, znalazł się w Tomaszowie, a potem przebywał w więzieniu w Zamościu. Wraz z powiększeniem sklepu grono subiektów zasilił zasymilowany Żyd Szlangbaum (ciągle wytyka mu się jego pochodzenie). Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wtedy on aranżował niby przypadkowe spotkania.
Głowę zaprzątała mu tylko jedna myśl – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną. Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w spółkę. Przyszedł w imieniu barona Krzeszowskiego z prośbą o odsprzedanie byłej własności. Rozdział XIII Wielkopańskie zabawy. Bohater nie odmówił. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. Na te wyrazu podniecona dama również nabrała chęci do zagranicznego wojażu. W trakcie obiadu gość celowo używał noża do ryb, czym poruszył ukochaną. Opowiedziała o liście, który przysłał jej Krzeszowski i szacunku, z jakim wyraża się o jej gościu baron. Z wywodów ojca Łęcka nie mogła pojąć, w jaki sposób, gdy od trzydziestu tysięcy dają dziesięć procent, on otrzymał od Wokulskiego aż trzydzieści pięć. Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł pierwszy raz zobaczyć zakup przyjaciela. Rozdział III Człowiek szczęśliwy z miłości. To spowodowało, że nienawidząca ją za rzekomy romans z baronem Krzeszowska, przy pomocy Maruszewicza, posądziła kobietę o kradzież lalki po zmarłym dziecku. Kobiety i mężczyźni zaczęli plotkować, iż była utrzymanką Stanisława. Zaczął szantażować byłego szefa, iż jeśli zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. Odwiedzali go liczni znajomi, a wśród nich doktor Szuman (w trakcie jednej z wizyt nazwał Wokulskiego „polskim romantykiem”) oraz dodatkowo Julian Ochocki, egzekutor testamentu prezesowej, który doniósł panu Ignacemu o śmierci Łęckiego (o apopleksję zakończoną śmiercią przyprawiło go odesłanie marszałka poprzez własną córkę) i w konsekwencji tego o wycofaniu się wszystkich adoratorów panny Izabeli.
[823] [824] [825] [826] [827] [828] [829] [830] [831] [832] [833] [834] [835] [836] [837] [838] [839] [840] [841] [842] [843] [844] [845] [846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853] [854] [855] [856] [857] [858] [859] [860] [861] [862] [863] [864] [865] [866] [867] [868] [869] [870] [871] [872] [873] [874] [875] [876] [877]