Lalka dla odważnych
Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten natomiast, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. Rzecki podliczał wtedy dzienny utarg i robił plany na następny dzień pracy. ". Gdy zapytali Ignacego o jego zdanie, wyznał, iż „ciągnie” go sklepu Mincla na Podwalu, żeby uczyć się rzemiosła kupieckiego. Prócz Ignacego pracowało tam dwóch krewnych właściciela: trzydziestokilkuletni Franc Mincel („dostawał” od starego za palenie fajki w sklepie) oraz dodatkowo Jan Mincel (ten z kolei obrywał za podkradanie kolorowego papieru, na którym pisał miłosne liściki do kobiet).Rzecki oddawał się wspomnieniom swej pierwszej pracy: „Wstawałem rano o piątej, myłem się i zamiatałem sklep. Rozmyślania przerwał mu nagły szmer dochodzący z sieni.. Mężczyzna po zakupie wielu produktów nakazał odesłanie ich do lokalu mieszkalnego. Gdy już nalazł się w kaplicy, podszedł do panny Łęckiej i hrabiny Karolowej, kwestujących na rzecz ochronki sierot, i złożył na ich tacy ofiarę w postaci rulonu imperiałów wartości sztuki złota. Po szybkim pożegnaniu z poznanymi gośćmi wyszedł. Rzecki opisał przyjęcie zorganizowane w Hotelu Europejskim z racji poświęcenia nowego sklepu, w którym udział wzięli bogaci kupcy , a oprócz tego arystokraci. Choć przenigdy nie powiedział bezpośrednio, to kobieta od dawna domyślała się gorących uczuć Wokulskiego do panny Izabeli. Obecny na spotkaniu pan Łęcki, gorący zwolennik poczynań Stanisława, przedstawił mu młodzieńca ze swego rodu, Juliana Ochockiego.
Autorka listu przewidywała dalszy bieg wydarzeń po odkupieniu budynku przez kobietę: by nie popaść w ruinę Izabela, dla bardzo dobra swego i ojca, będzie musiała wyjść za mąż za jakiegoś marszałka czy barona. Pani Meliton informowała, iż pan Maruszewicz, znajomy skłóconego małżeństwa, posiada zaproponować Stanisławowi zakup zwierzęcia, ulubieńca panny Łęckiej. Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który cały czas ją zaskakiwał. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (także z mecenasem). Poprosił także, by przyjaciel zbierał od osób komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, by płacili w terminie. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1szy raz spotkał się z przyjacielem. Wzruszony Rzecki w imieniu Wokulskiego umorzył im czynsz do października i na pożegnanie obiecał pani Stawskiej, że odszuka jej małżonka. Tom II Rozdział I Szare dni i krwawe godziny. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Po krótkiej chwili przyszła do niej Zasławska, która zachwalała Stanisława, mówiąc, że to doskonały i zacny człowiek. Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. Po namowach starszego przyjaciela, wieczór spędził w towarzystwie pani Stawskiej. Przyznał, iż niestety polskie realia przenigdy nie pozwolą odnieść sukces wybitnej jednostce. Gdy zachorowała siostra pana Tomasza, mieszkająca w Krakowie, Łęccy zaproponowali bohaterowi wspólną eskapadę koleją w odwiedziny do chorej. Wysiadł w Skierniewicach (oświadczając Łęckiemu, że pragnie „powracać na lokomotywie, niż czekać parę godzin na pociąg do Warszawy” , a oprócz tego Starskiemu, że ma możliwość żądać od niego satysfakcji, ponieważ do tej pory nie był świadomy, iż wchodzi do czyjegoś ogródka).
[56902] [56903] [56904] [56905] [56906] [56907] [56908] [56909] [56910] [56911] [56912] [56913] [56914] [56915] [56916] [56917] [56918] [56919] [56920] [56921] [56922] [56923] [56924] [56925] [56926] [56927] [56928] [56929] [56930] [56931] [56932] [56933] [56934] [56935] [56936] [56937] [56938] [56939] [56940] [56941] [56942] [56943] [56944] [56945] [56946] [56947] [56948] [56949] [56950] [56951] [56952] [56953] [56954] [56955] [56956]