Lalka dla odważnych
W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Poprzez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po na dzień obecny dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. Tego dnia 1-szy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy sprzedaży porcelany. Jak nietrudno się domyślić, cel ich wizyt był zawsze tożsamy – nieustanne rozmowy o wybitnym francuskim cesarzu. Cały sekret polega na tym, żem miał bogatego wspólnika i że kontentowałem się cztery i pięć razy mniejszym korzyścią niż inni. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Półki uginały się pod ilością luksusowych towarów. Rozdział VI W jaki metodę nowi kobiety i mężczyźni pojawiają się nad starymi horyzontami. Wokulski nie mogąc wysłuchiwać ciągłych plotek subiekta, jego uwag o socjalistach i Żydach - zwolnił subiekta z pracy. Do swojej dyspozycji miał nawet powóz. Po zakończeniu wspomnień, Rzecki zadał sobie kilka pytań odnośnie nieszablonowego jak na kupca postępowania Wokulskiego, który kupił powóz i ogromne lokal mieszkalny, zaopiekował się nierządnicą i dał pracę Wysockiemu. Choćby przenigdy nie powiedział wprost, to kobieta od dawna domyślała się gorących uczuć Wokulskiego do panny Izabeli. Głowę zaprzątała mu jedynie jedna pomysł – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną. W liście pani Meliton donosiła o rychłej licytacji kamienicy Łęckich, na którą największą ochotę ma ich krewna, baronowa Krzeszowska. Nazajutrz, gdy przyszedł do niego pan Maruszewicz, od razu dobili targu i klacz stała się jego własnością – zapłacił za nią osiemset rubli.
Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. Potem odsprzedał zwierzę za osiemset rubli. Bardzo zbliżył się do jej ojca, Ci na mniej więcej go zachwalali, a najbardziej prezesowa. Mówił, że to wielka i jedyna okazja, i tylko głupiec żeby ją przepuścił. Zapytała, czy to prawda, że kupił ich kamienicę i skupuje ich rzeczy. Łęcki poinformował, że lekarze zabronili mu wyjazdu do Paryża i zalecili udanie się na wieś. Zastali tam też pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież żeby, jeśli nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona.. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Oglądał paryskie uliczki, kamienice, ludzi, zastanawiając się, dlaczego mieszkańcy stolicy Francji tak bardzo różnią się od Warszawiaków. W tym okresie czasu wyrzucał sobie, że ostatnie dwa lata zmarnował na uganianiu się za Łęcką. Udało mu się dosłownie nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Po powrocie do domu bohater, wskutek doznanego szoku i zdegustowania, popadł w apatię, ponownie nawiedzały go przywidzenia. Baronowa Krzeszowska bardzo się zmieniła, czuła się samotna w wielkim mieszkaniu. Mimo pragnie usłyszał prawdę o sobie: według ukochanej, choć był już stary, to jednak na męża się nadawał… Podczas rozmowy Wokulski dowiedział się o zgubieniu poprzez narzeczoną medalionu z próbką metalu z pracowni Geista (ofiarowując podarunek, bohater w imię miłości wyrzekał się sławy, ten dar miał wartość symboliczną) w niedwuznacznej sytuacji z kuzynem. .
[10969] [10970] [10971] [10972] [10973] [10974] [10975] [10976] [10977] [10978] [10979] [10980] [10981] [10982] [10983] [10984] [10985] [10986] [10987] [10988] [10989] [10990] [10991] [10992] [10993] [10994] [10995] [10996] [10997] [10998] [10999] [11000] [11001] [11002] [11003] [11004] [11005] [11006] [11007] [11008] [11009] [11010] [11011] [11012] [11013] [11014] [11015] [11016] [11017] [11018] [11019] [11020] [11021] [11022] [11023]