17769 Węgiełka

Lalka dla odważnych

W sklepie prócz starego subiekta pracowało jeszcze trzech facetów. Poświęcał też siły na wiedzę jedynego syna, którego nauczył pisać, czytać, a również wpoił mu musztrę. Przez wiele lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie. Wokulski wyznał, iż to dzięki trwającemu konfliktowi zbrojnemu wzbogacił się, a dokładnie dzięki bogatemu wspólnikowi i celnym inwestycjom. Oprócz tego opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, pośród których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie masz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny.”. Podróżowała po świecie, jadała ze srebrnych talerzy. Rozdział IX Kładki, na których spotykają się Ci różnorakich światów. Subiekt wspominał czasy powstania na Węgrzech w latach 1846-1847, gdy podejmował bodaj bardzo istotne decyzje w swoim życiu. Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy. Wrócił do mieszkania, w którym zastał czekającego Maruszewicza. Weszli do salonu, w którym siedziała Izabela i panna Florentyna. O jedenastej przyszła do Wokulskiego Marianna, zmieniona nie do poznania. Rzecki zrozumiał wtedy, jak przyjaciel lekką ręką wydaje ciężko zarobione pieniądze, żeby jedynie się przypodobać Łęckiej.

Izabela dowiedziała się nowych informacji o życiu dawnego konkurenta: był bardzo zadłużony, ale miał nadzieję na spadek po ciotce Hortensji , a ponadto na nieznaczny kapitał pana Tomasza. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski przez lichwiarza Żyda, w dodatku podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Poinformował Ignacego, który czuł, że Stachowi dolega „(…) kiepska miłość”, że w banku są odłożone pieniądze na prowadzenie interesu. W efekcie ani jedna osoba nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu także, ponieważ był eks-subiektem”.”. Tak również uczynił. Zaproponował Stanisławowi wejście w korporację i sfinansowanie dalszych badań nad jego obecnym wynalazkiem. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu jedynie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Zdziwiona nieobecnością swego galanteryjnego amanta przy powitaniu, Łęcka udała się na odpoczynek. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej , a dodatkowo relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów oraz kłócącą się z nimi baronową. Podczas poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. By przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze często przesiadywał u pięknej Heleny. Była dumna z możliwości nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Bohater przypominał sobie, w jaki sposób dostał się ze Skierniewic do Warszawy. Stanął po stronie Dalskiego i poparł jego rozwodową decyzję, co wywołało w rozmówczyni oburzenie (uważała, że żona ma możliwość romansować, a mąż nie ma prawa sprzeciwu, twierdząc, że w ich środowisku wychodzi się za mąż dla pieniędzy, a nie z miłości). Julian ponadto nazwał pana Ignacego ostatnim romantykiem i obwieścił Ci nowinę o swoim planowanym wyjeździe do Paryża.

[17714] [17715] [17716] [17717] [17718] [17719] [17720] [17721] [17722] [17723] [17724] [17725] [17726] [17727] [17728] [17729] [17730] [17731] [17732] [17733] [17734] [17735] [17736] [17737] [17738] [17739] [17740] [17741] [17742] [17743] [17744] [17745] [17746] [17747] [17748] [17749] [17750] [17751] [17752] [17753] [17754] [17755] [17756] [17757] [17758] [17759] [17760] [17761] [17762] [17763] [17764] [17765] [17766] [17767] [17768]