Lalka dla odważnych
Byli pomiędzy nich ajent handlowy Szprot, fabrykant powozów pan Deklewski oraz dodatkowo radca Węgrowicz. Lubił zdarza się, że wystawiać na stół sklepowe zabawki, by po nakręceniu ich wszystkich jednocześnie, oddawać się chwili przyjemności i wspomnień z dzieciństwa. O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu mamusia starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie). Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz przez pełne miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy..... Mężczyzna po zakupie wielu produktów nakazał odesłanie ich do lokalu mieszkalnego. Przez całą tę scenę małżeństwo nie zamieniło ze sobą ani słowa. Zaskoczona hrabina podziękowała wylewnie, a Łęcka podejrzewając, iż Wokulski nie zna angielskiego, zaczęła komentować jego zachowanie (aktualnie bohater podjął decyzję o nauce tego języka). Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w kilka dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu.
Weszli do salonu, w którym siedziała Izabela i panna Florentyna. Mówił, że to wielka i jedyna okazja, i wyłącznie głupiec żeby ją przepuścił. Tymczasem lokaj Łęckich przyniósł list od Izabeli do Wokulskiego. Rzecki zrozumiał wówczas, jak przyjaciel lekką ręką wydaje ciężko zarobione pieniądze, aby wyłącznie się przypodobać Łęckiej. W trakcie drogi nie padło ani jedno słowo. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Wydawało się mu, że jego lustrzane odbicie to prawdziwa osoba. Po powrocie do hotelu zastał w salonie przyjęć kilku interesantów i pakiet listów. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Rozdział IV Wiejskie rozrywki W Zasławku Wokulski zastał całą galerię arystokratycznych typów. Wkrótce potem Stanisław również opuścił Zasławek. Losy kamienicy rozstrzygnęły się definitywnie, gdy Krzeszowska za sto tysięcy rubli odkupiła ją od Wokulskiego (poprzednio próbowała zaniżyć cenę budynku, przysyłając najpierw listy z groźbami i pomówieniami, a w końcu własnego adwokata). Baronowa Krzeszowska bardzo się zmieniła, czuła się samotna w wielkim mieszkaniu. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się właścicielem w całkowitym tego słowa znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku. Subiekt pisał także o wyjeździe Stacha do Moskwy w sprawie interesów z Suzinem oraz o przyjęciu poprzez panią Stawską Mraczewskiego.
[40505] [40506] [40507] [40508] [40509] [40510] [40511] [40512] [40513] [40514] [40515] [40516] [40517] [40518] [40519] [40520] [40521] [40522] [40523] [40524] [40525] [40526] [40527] [40528] [40529] [40530] [40531] [40532] [40533] [40534] [40535] [40536] [40537] [40538] [40539] [40540] [40541] [40542] [40543] [40544] [40545] [40546] [40547] [40548] [40549] [40550] [40551] [40552] [40553] [40554] [40555] [40556] [40557] [40558] [40559]