Lalka dla odważnych
Po kilku miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika. Tomasz wygadał się jeszcze, iż wygrywa w karty z kupcem, co wzbudziło w pannie gwarancję, że Wokulski specjalnie daje się ogrywać. Niemniej jednak kupiec - jest pariasem.. Skierował osobiste kroki ulicą Karową w kierunku Wisły. Przypomniał sobie, jak znajomy wspominał o bulwarach znajdujących się w tamtej części Warszawy i postanowił je obejrzeć. W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, cały czas bił się z dręczącymi go myślami. Z kolei, gdy ona wyszła, wrócił baron z zapytaniem, o co „ta dama” pytała i co mówiła. Panie jednakowo jak równieżnni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. To wszystko nie wzbudziło w Wokulskim takiego podniecenia, jakie odczuł w chwili, gdy dostrzegł Izabelę. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Obaj mężczyźni udali się w kierunku Łazienek. Pani Meliton informowała, iż pan Maruszewicz, znajomy skłóconego małżeństwa, ma zaproponować Stanisławowi zakup zwierzęcia, ulubieńca panny Łęckiej.
Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Zjawił się o umówionej godzinie. Przywitał go pan Tomasz i powiedział, że sprzedaje kamienicę, bo lokatorzy nie płacą (myślał, że Wokulski nie wie o jego kłopotach finansowych). Ten potwierdził i zaproponował, że odsprzeda ją za tę samą sumę w każdej chwili, na co panu Tomaszowi stanęły w oczach łzy. Wokulski był wówczas młodzieńcem, pracującym u Hopfera od czterech lat. Kasia, córka Hopfera, podkochiwała się w Stachu, dlatego też jej ojciec przymykał oko na fakt, iż młodzieniec kosztem edukacji zaniedbywał obowiązki. W zgodzie chór natomiast osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłomaczyć, że należałoby nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu. Rzecki dostrzegł wiszącą na niej tablicę z nazwiskiem Wokulskiego jako obecnego właściciela. Dzięki zaproszeniu od pani Stawskiej, Ignacy miał pretekst do kolejnych odwiedzin. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Zaczęła czynić mu pewne nadzieje. Parę dni później lokaj barona oznajmił powrót pana. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Świętochowicach oraz, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem. Na początku czerwca jego obowiązki i pozycję społeczną przejął Henryk Szlangbaum. Baronowa, której powierzył misję odszukania Ludwika Stawskiego donosiła, iż mężczyznanie żyje.
[39154] [39155] [39156] [39157] [39158] [39159] [39160] [39161] [39162] [39163] [39164] [39165] [39166] [39167] [39168] [39169] [39170] [39171] [39172] [39173] [39174] [39175] [39176] [39177] [39178] [39179] [39180] [39181] [39182] [39183] [39184] [39185] [39186] [39187] [39188] [39189] [39190] [39191] [39192] [39193] [39194] [39195] [39196] [39197] [39198] [39199] [39200] [39201] [39202] [39203] [39204] [39205] [39206] [39207] [39208]