Lalka dla odważnych
Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wtedy nieco ponad dwadzieścia lat.. głupstwo polityka... Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć złotych, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, ile zaoszczędził. Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, wszyscy ludzie przestali ich zapraszać, a wręcz odwiedzać.. Piętnowana i oskarżana Łęcka próbowała się tłumaczyć, niemniej jednak do hrabiny żadne argumenty nie trafiały.. Rozdział IX Kładki, na których spotykają się wszyscy różnorakich światów. Rzecki opisał przyjęcie zorganizowane w Hotelu Europejskim z racji poświęcenia nowego sklepu, w którym udział wzięli bogaci kupcy , a oprócz tego arystokraci. Nazajutrz, gdy przyszedł do niego pan Maruszewicz, zaraz dobili targu i klacz stała się jego własnością – zapłacił za nią osiemset rubli. Przyszedł w imieniu barona Krzeszowskiego z prośbą o odsprzedanie byłej własności.
Miał za duże plany powiązane z koniem…wierzył w zwycięstwo klaczy i od jej sukcesu uzależnił prywatne powodzenie w miłości. Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa. Zdecydował, że odda za inkasenta pieniądze dla korporacji, a on kiedyś mu je zwróci (Rzecki nie był zadowolony z takiego rozwiązania). Obiecała, że już nie zejdzie na złą drogę. Wydedukował sobie, że Wokulski z pewnością nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu pieniędzy w złym interesie. Po wejściu kolejnego gościa, Henryka Szlangbauma (pracownika Wokulskiego, a syna nowego posiadacza kamienicy), który oświadczył Łęckiemu, że jego ojciec może za każdym razem odsprzedać nowy nabytek za taką samą sumę, którą na niego wydał, Łęcki się zdziwił i zamarł. Tymczasem z nowiną o powrocie z poza granic Kazia Starskiego, byłego wielbiciela Izabeli, przyszła hrabina Joanna. Przez zaborczość i zazdrość posunęła się nawet do śledzenia, choćby Wokulski nie dawał jej powodów do takiego zachowania, był na prawie każde jej skinienie. Musiał przejąć obowiązki Suzina, który wyjechał w celu załatwienia pozostałych interesów, radząc poprzednio przyjacielowi, aby nie zawracał sobie głowy Łęcką, ponieważ był kupcem z dużą sumą pieniędzy (zwróciły mu się wydatki poniesione poprzednio w Poznaniu). Po paru dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. Rozdział V Pod jednym dachem. Zaprosił do siebie Ochockiego, opowiadając o wynalazku widzianym w Paryżu, który zaskoczy każdego. Nie poddając się, cały czas planował związek głównego bohatera z córką pani Misiewiczowej. Kazimiera opowiadała, jak przy łóżku chorej prezesowej czuwał Starski w nadziei na pierwsze miejsce w jej testamencie. To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszystkie kobiety. Gdy czyniła mu wymówki o sposób, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki.
[12083] [12084] [12085] [12086] [12087] [12088] [12089] [12090] [12091] [12092] [12093] [12094] [12095] [12096] [12097] [12098] [12099] [12100] [12101] [12102] [12103] [12104] [12105] [12106] [12107] [12108] [12109] [12110] [12111] [12112] [12113] [12114] [12115] [12116] [12117] [12118] [12119] [12120] [12121] [12122] [12123] [12124] [12125] [12126] [12127] [12128] [12129] [12130] [12131] [12132] [12133] [12134] [12135] [12136] [12137]