Lalka dla odważnych
Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Uczęszczał najpierw do Szkoły Przygotowawczej, a po pomyślnie zdanych egzaminach końcowych do Szkoły Głównej, którą rzucił po roku edukacji i wyjechał do Irkucka. W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Poprzez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po aktualnie dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten jednak, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. wszystko pamiętaj…”. Rozumiesz mnie, Stasiu?.. Po lekturze w Łęckiej zrodziła się pogarda i zniecierpliwienie dla poczynań tego człowieka.”. Może myślała o Apollinie?. Odtąd niedużo pamiętał o sklepie i o prywatnych książkach, lecz stale szukał okazji do widywania panny Izabeli w teatrze, na koncertach lub na odczytach. Mraczewski skomentował wyjście barona informacją o trwającej przeszło rok wojnie małżeństwa, której powodem jest kamienica Łęckiego (kłócili się, kto ma ją nabyć), w której mieszkała baronowa. Stamtąd z ukrycia obserwował Izabelę , a oprócz tego krążących po kościele ludzi, jego wzrok przykuła młoda dziewczyna, klęcząca obok krzyża i rozdająca jałmużnę „dziadom”. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej.
Obaj mężczyźni udali się w kierunku Łazienek. Florentyna zaprosiła do stołu. Rozdział XVII Kiełkowanie rozmaitych zasiewów i złudzeń Powrócił do domu wieczorem. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. Zaniósł natomiast korespondencję. Z wywodów ojca Łęcka nie mogła pojąć, w jaki metodę, gdy od trzydziestu tysięcy dają dziesięć %, on otrzymał od Wokulskiego aż trzydzieści pięć. Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a w późniejszym czasie pracowali w Szczecinie). Machalski powiedział wtedy Rzeckiemu, że Stach zna się na mechanice i zamierza wyjechać do Kijowa na uniwersytet. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, by zajął się kamienicą kupioną od Łęckich. Rosjanin, szczęśliwy z przyjazdu wspólnika, zabrał zmęczonego Stanisława do hotelu, gdzie objaśnił elementy ich przyszłego interesu (Wokulski miał zarobić pięćdziesiąt tysięcy rubli). Po powrocie do hotelu zastał w salonie przyjęć kilku interesantów i pakiet listów. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu wyłącznie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Zaprosił do siebie Ochockiego, opowiadając o wynalazku widzianym w Paryżu, który zaskoczy każdego. Kobietawyraziła swą obawę o zbliżającej się tragedii, na co Julian odpowiedział, że Stanisław ze stuprocentową pewnością porzuci wszystko aby realizować się w badaniach naukowych. Pewnego razu Wokulski spotkałKazimierę Wąsowska. Mając poczucie emocjonalnego wyniszczenia, upadając i powstając, usiłował popełnić samobójstwo i rzucił się pod koła pociągu.
[38720] [38721] [38722] [38723] [38724] [38725] [38726] [38727] [38728] [38729] [38730] [38731] [38732] [38733] [38734] [38735] [38736] [38737] [38738] [38739] [38740] [38741] [38742] [38743] [38744] [38745] [38746] [38747] [38748] [38749] [38750] [38751] [38752] [38753] [38754] [38755] [38756] [38757] [38758] [38759] [38760] [38761] [38762] [38763] [38764] [38765] [38766] [38767] [38768] [38769] [38770] [38771] [38772] [38773] [38774]