Lalka dla odważnych
Oprócz tego można było dostrzec stojące w kącie pudło z gitarą, kanapę, blaszaną miednicę pod piecem , a ponadto starą szafę. Po niezbyt długim czasie umarł w fotelu oparty o książkę handlową. Toteż mój kapitał systematycznie wzrastający był w ciągłym ruchu. Ogarnęła go tam dziwna choroba, przejawiająca się „bólem duszy”, doskwierającym mu do tego stopnia, iż chciało mu się „wyć” z bólu. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Pan Tomasz bywał kiedyś nawet na dworach: francuskim, wiedeńskim i włoskim, a poprzez jego lokal mieszkalny przewijała się ówczesna śmietanka towarzyska. Izabela Łęcka była schludną kobietą, wychowaną w komfortowych warunkach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć.. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Ma możliwość posiadać bardzo estetyczną, ale jaką?. Poszła się położyć, ponieważ nie mogła już wysłuchiwać samych pochwał na temat Wokulskiego. Prawdopodobnie pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy. Wokulski przypatrywał się jej non stop. Dopiero później przyszło mu na pomysł, że on nigdzie i nigdy jej nie widział, ale - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał.
Uczuć osobistych nie nazwałby miłością i generalnie nie był niewątpliwy, czy dla oznaczenia ich istnieje w ludzkim języku stosowny wyraz. Z zamyślenia wyrwało go spotkanie z Wysockim, robotnikiem najemnym, byłym pracownikiem przy rozładowywaniu transportu w Wrocławiu, który opowiedział o swoim ciężkim życiu. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. Bohater nie odmówił. Zjawił się o umówionej godzinie. Na biurku ujrzał dwa listy, jeden od magdalenek chwalących skierowaną po Wielkanocy dziewczynę, a drugi od Marianny. Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski przez lichwiarza Żyda, w dodatku podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze. Łęcki poprosił go o wypłacanie pięciu tysięcy procentu z góry, i poinformował, że nie będzie ich stać na planowany wyjazd do Paryża, wobec czego Wokulski zobowiązał się pokryć wszystkie koszty wspólnej podróży. Niewątpliwe poruszenie wywołało w niej jednakże zainteresowanie Stanisławem ze strony Wąsowskiej: „Nie był to już jakiś tam kupiec galanteryjny, ale człowiek, który wracał z Paryża, miał ogromny majątek i stosunki, którym zachwycał się baron, którego kokietowała Wąsowska”. Stanisław obiecał mu pracę w Łodzi pod warunkiem, że dobrze wykona obecne zlecenie. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za bardzo dobry dla niej - rozpieszczonej panny. Obserwując nagły wypad i jeszcze szybszy powrót Stacha, podejrzewał tajemnicze interesy z Suzinem. Zamknął się w mieszkaniu na pełne tygodnie, pragnąc tylko zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi. Niewierzący w takie zakończenie, przekonany o pobycie przyjaciela w pracowni Geista, stary subiekt postanowił otworzyć sklep będący konkurencją dla Szlangbauma.
[51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105]