Lalka dla odważnych
.. Pan Ignacy wspominał pokój ciotki, w którym wisiały zdjęcia świętych. Rzecki dopiero po dłuższej chwili rozpoznał druha: „- Staś.. Każde jej życzenie czy marzenie było spełniane w tej samej chwili. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz poprzez całe miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy.. Oni potrafią łamać, usidlać, płaszczyć się, wszystko ryzykować, dosłownie – cierpliwie czekać. Po szybkim pożegnaniu z poznanymi gośćmi wyszedł. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz często przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to na pewno wkradłby się w łaski Izabeli. Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, niemniej jednak w zupełnej tajemnicy). Łęcka zapytała o szczegóły korporacji, do której wszedł jej ojciec.
Podczas rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, więc Ignacy opuścił pokój. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Przeważnie odwiedzał go ojciec, zabierając mu zarobione pieniądze. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak przeważnie, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. W następnym mieszkaniu, zajmowanym poprzez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. W marzeniach widział Stacha przy boku Heleny. Dzięki wizycie w Zasławku, Wokulski na prywatne oczy widział przykład rozumnego gospodarowania. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Była zdziwiona i zmieszana. Fachowcowi poprzedniego roku spaliło się gospodarstwo z warsztatem, a teraz razem z matką mieszkał w ogrodowej chałupie. Zaprosił do siebie Ochockiego, opowiadając o wynalazku widzianym w Paryżu, który zaskoczy każdego. Wieczorami odwiedzał panią Stawką, przez co coraz bardziej widział negatywne cechy Łęckiej (ujawniały się w kontraście z dobrą i prostolinijną naturą pani Heleny). Pocieszenie dawały mu coraz częstsze wizyty u Heleny Stawskiej, do których zachęcał go pan Ignacy. Na początku października adwokat Wokulskiego publicznie odczytał jego testament, z którego wynikało, że część majątku przypadała Ochockiemu, Rzeckiemu, pani Stawskiej, jak również Węgiełkowi , a ponadto braciom Wysockim.
[42474] [42475] [42476] [42477] [42478] [42479] [42480] [42481] [42482] [42483] [42484] [42485] [42486] [42487] [42488] [42489] [42490] [42491] [42492] [42493] [42494] [42495] [42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512] [42513] [42514] [42515] [42516] [42517] [42518] [42519] [42520] [42521] [42522] [42523] [42524] [42525] [42526] [42527] [42528]