Lalka dla odważnych
Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Wracali około czternastej, a wówczas na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim.. Nie mając kompana do rozmowy „(…)w największym sekrecie pisywał pamiętnik”, skarbiec jego wszystkich przemyśleń. Gdy zapytali Ignacego o jego zdanie, wyznał, iż „ciągnie” go sklepu Mincla na Podwalu, aby uczyć się rzemiosła kupieckiego. Po szybkim zrobieniu poczęstunku mężczyźni zaczęli rozmawiać o wojnie i o polityce. " Tyżeś to czy nie ty?. Dla niej postanowił zostać bogaczem i, w konsekwencji tego, wyruszył dostać fortunę na wojnie z Bułgarią, mimo sceptycznych uwag swego znajomego doktora Szumana (u którego leczył się z melancholii). Gościem był również doktor Szuman, który w rozmowie z Rzeckim rozwodził się nad dwoistością natury Stacha. Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu. Do spotkania jednak nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem. Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Po wejściu kolejnego gościa, Henryka Szlangbauma (pracownika Wokulskiego, a syna nowego posiadacza kamienicy), który oświadczył Łęckiemu, że jego ojciec ma możliwość za każdym razem odsprzedać nowy nabytek za taką samą sumę, którą na niego wydał, Łęcki się zdziwił i zamarł.
Nareszcie przyszedł - w cudzej odzieży, zmizerowany, ale z zadartą głową. Mężczyźniudali na przegląd lokatorów. Miała na myśli studentów, do których w nocy schodziły się praczki i wspólnie urządzali głośne harce, przeszkadzając jej w spokojnym śnie. Dzięki zaproszeniu od pani Stawskiej, Ignacy miał pretekst do kolejnych odwiedzin. Chciał kupić statki z galanterią, a Polak miał być jego tłumaczem. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Dalski był bajecznie zakochany w dziewczynie. Pobyt upływał na rozmowach, przejażdżkach i spacerach. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Dlatego również zaaranżowała spotkaniepod swoim dachem. Choćby Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to natomiast na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego jednak nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). Jakby tego było niedużo, zatroszczył się o finansową przyszłe miesiące pani Heleny Stawskiej, z powodu której miał wyrzuty sumienia Ciągle analizował imię „Izabela”: zamierzał wręcz kupić niewielki folwark pod Warszawą i nazwać go „Izabelinem”. Po opuszczeniu pociągu błądził po nasypie wzdłuż stacji. Niepokoił się zachowaniem Wokulskiego, gdyż od Szumana dowiedział się o zerwaniu zaręczyn z Łęcką. Zaczął w bardzo wielu przypadkach wychodzić do ośrodki miejskie, a dosłownie spotkał się z Wąsowską. Gdy czyniła mu wymówki o metodę, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki.
[2119] [2120] [2121] [2122] [2123] [2124] [2125] [2126] [2127] [2128] [2129] [2130] [2131] [2132] [2133] [2134] [2135] [2136] [2137] [2138] [2139] [2140] [2141] [2142] [2143] [2144] [2145] [2146] [2147] [2148] [2149] [2150] [2151] [2152] [2153] [2154] [2155] [2156] [2157] [2158] [2159] [2160] [2161] [2162] [2163] [2164] [2165] [2166] [2167] [2168] [2169] [2170] [2171] [2172] [2173]