45806 Syberii

Lalka dla odważnych

Byli pośród nich ajent handlowy Szprot, fabrykant powozów pan Deklewski , a oprócz tego radca Węgrowicz... Rzecki wspomina, iż sam także został ukarany dyscyplinką: „Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków. Miał nadzieję, że przyjaciel przejmie od niego dobrze prosperujący sklep wraz ze wszystkimi skrupulatnie prowadzonymi rachunkami, a on wtedy wyjedzie po dwudziestu pięciu latach na wysłużony urlop. niemalże co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”. Zaczął wypytywać Ignacego o elementy tej wizyty. Łęcka uświadomiła sobie, iż za każdym razem wzbudzali w niej odrazę wszyscy żebrzący na ulicy, co jest dowodem braku współczucia dla biednych i wywodzących się spoza jej sfery. Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji. W 1851 roku przekraczając galicyjską granicę, znalazł się w Tomaszowie, a potem przebywał w więzieniu w Zamościu. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz w wielu wypadkach przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Wokulski uświadomił sobie, że widział go wcześniej w towarzystwie Izabeli. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to ze stuprocentową pewnością wkradłby się w łaski Izabeli. Razem pojechali obejrzeć nowy zakup posiadacza sklepu – klacz.

Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Rano w sklepie pan Ignacy, który 1-wszy raz zaspał (po pokazaniu wstąpił do restauracji i wypił parę kieliszków), otrzymał anonimowy list, w którym jakaś kobieta oskarżała jego przyjaciela o dręczenie chorej kobiety. Z listu wynikało a dodatkowo, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma. Mówił, że to wielka i jedyna okazja, i tylko głupiec ażeby ją przepuścił. Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Podał się za plenipotenta pana Tomasza. W dużej liczbie przypadków odwiedzał go ojciec, zabierając mu zarobione pieniądze. Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer. Przenigdy prawdopodobnie nie zapomnę gromady tych, po największej części młodych twarzy, które ukazywały się na tle czarnych ścian piwnicy, wyglądały spoza okutych beczek albo rozpływały się w ciemności. Pan Rzecki nie przestawał marzyć o ożenku Stacha z panią Heleną, żeby nie być teoretykiem, podjął się swatania pary. Na pytanie o prawdziwość plotki o oświadczynach Stanisława, Izabela odpowiedział wymijająco: „ma możliwość tak, może nie”. W rozmowie z Wąsowską kapryśna Izabela szczyciła się faktem, iż owinięty dookoła jej palca Wokulski gotowy był rzucić do jej stóp cały swój zgromadzony majątek. Niecne plotki doszły także do uszu Ignacego Rzeckiego i wywołały w starszym mężczyźnie falę przygnębienia. Wypowiedział się również o marnowaniu talentu przez Ochockiego, a przyczynę takiego stanu widział w zadufanej arystokracji, z której Julian się wywodził. Jakby tego było niewiele, zatroszczył się o finansową przyszłe lata pani Heleny Stawskiej, z powodu której miał wyrzuty sumienia Ciągle analizował imię „Izabela”: zamierzał nawet kupić nieznaczny folwark pod Warszawą i nazwać go „Izabelinem”. .

[45751] [45752] [45753] [45754] [45755] [45756] [45757] [45758] [45759] [45760] [45761] [45762] [45763] [45764] [45765] [45766] [45767] [45768] [45769] [45770] [45771] [45772] [45773] [45774] [45775] [45776] [45777] [45778] [45779] [45780] [45781] [45782] [45783] [45784] [45785] [45786] [45787] [45788] [45789] [45790] [45791] [45792] [45793] [45794] [45795] [45796] [45797] [45798] [45799] [45800] [45801] [45802] [45803] [45804] [45805]